Złoty jak rand?

Złoty jak rand, a może jak juan? I o co chodzi z Mac’iem.

Przeczytałam dzisiaj artykuł, z którego wynika, że złoty jest najbardziej niedowartościowaną walutą świat i jest to nawet 10%. Analitycy Global FX Research Dautsche Banku, którymi kierowali Alan Ruskin i George Saravelos tak właśnie uznali. Wymienili polskiego złotego obok właśnie rand’a z RPA, szwedzkiej korony, japońskiego jena no i oczywiście, jakoś ostatnio do nas przywiązanego, forinta, oczywiście węgierskiego (innego chyba nie ma). Na przeciwległym biegunie wskazali waluty przewartościowane: to dolary australijskie i z Honkongu, a także chiński juan.

Czym właściwie jest kurs waluty? Skąd biorą się jego aktualne kursy?

Złotówki w dzisiejszej postaci mamy od 1 stycznia 1995r kiedy to nastąpiła denominacja naszej waluty, nagle staliśmy się „biedniejsi” o cztery zera na banknotach. Posługujemy się więc nimi od ponad 20 lat. Kursy się zmieniały, gdyby zacytować Wikipedię, od czasu wejścia Polski do UE nasz średnioroczny kurs do euro stopniowo się umacniał:

2004 4,5340
2005 4,0254
2006 3,8951
2007 3,7829
2008 3,4908
2009 4,3276
2010 3,9939
2011 4,1190
2012 4,1852
2013 4,1975

A dzisiaj średni kurs NBP to 4,4482, gdyby odjąć te przewartościowane 10% to zostałoby z niego 4,0034, czyli wrócilibyśmy do roku 2005, albo blisko roku 2010. Co ciekawe średnia z tych dziesięciu lat, też jest bliska tej wartość bo 4,0551…

Ale wracając do pytania, czym jest kurs? Ja najbardziej lubię wszelkie definicje, które odnoszą się do ceny rynkowej (nie ważne czego, czemu więc nie waluty), rozumianej jako wartość, którą ktoś jest w stanie zapłacić za daną rzecz, w tym wypadku walutę. W Polsce mamy kurs płynny, czyli jest regulowany przez rynek. Tak jak ze wszystkimi innymi cenami największe znaczenie powinien mieć zwyczajnie popyt i podaż. Przy kursach walutowych nie jest to jednak takie proste. Wpływ na kurs ma, moim zdaniem, przede wszystkim ocena stanu gospodarki, która przejawia się w różnicy pomiędzy inflacją a obowiązującymi stopami procentowymi w kraju. Niestety rynek finansowy jest bardzo podatny na wszelkie plotki, czy przypuszczenia co do perspektywy zmian gospodarczych, czy politycznych. No i rynek krajowy nie jest odosobniony, inwestorzy porównują bowiem różne waluty, różne kraje. I tam przeważnie inwestują gdzie mogą najwięcej zarobić, przy najmniejszym ryzyku. Takie porównanie z codziennych zakupów, patrzą po prostu na stosunek ceny do jakości 🙂 . Gdy ryzyko rośnie przeważnie kursy walut podobnych do złotego są gorsze, można to zobaczyć choćby w powyższej tabeli:  jak bardzo zmienił się kurs w 2009 roku, czyli pierwszym „całym” roku w trakcie ostatniego kryzysu światowego. Nasz kraj bardzo ładnie przeszedł przez ten czas, co od razu poprawiło nasz kurs w kolejnym roku.

Polska waluta należy do tak zwanych walut emerging markets, czyli walut krajów rozwijających się, które aspirują do wejścia w grono krajów rozwiniętych. Charakteryzują się one dużymi inwestycjami i przede wszystkim możliwością wysokiego zwrotu z kapitału. Są to jednak , wdg inwestorów, również kraje o większym ryzyku. Gdy rośnie więc ryzyko na rynkach światowych, to właśnie z tych rynków w pierwszej kolejności wycofują się inwestorzy, wracają do bezpiecznych przystani. A to na naszym rynku od razu widzimy jako większe wahania.

 

Kurs płynny

Jak już napisałam w Polsce mamy kurs płynny złotego, oznacza to, że teoretycznie wyłącznie rynek ma wpływ na ceny walut. Jesteśmy sporym rynkiem FOREX (rynek walutowy) w Europie, ale inwestorów na świecie jest dużo więcej. Rynek więc może bardzo znacznie się wahać. NBP bądź BGK czasami „interweniują” na rynku sprzedając albo kupując waluty. Na rynek (czyli miliony osób, ale i inwestorów instytucjonalnych) wpływać czasami próbują werbalnie również politycy. Raz świadomie, raz zupełnie nie. Skutki więc też bywają różne. Ryzyko zmian kursu jest bardzo wysokie, jak już nie raz przekonaliśmy się na własnej skórze.

Różne metody porównywania kursów

Waluty często ekonomiści próbują porównywać między sobą. Ustalają  koszyki dóbr, porównują je z PKB kraju, czy ze średnimi zarobkami. Albo porównują w czasie, ile to musieliśmy kiedyś pracować na 100 jajek a ile dzisiaj itp.

Mnie spodobał się wskaźnik Big Maca wymyślony przez tygodnik „The Economist” w 1986r. Porównują oni siłę nabywczą walut w przeliczeniu na sprzedawanego przez Mc’Donald’s  w danym kraju Big Maca. Sprzedawany jest on pewno w większości krajów i co ważne jest przygotowywany w każdym z nich, na postawie podobnej receptury. Nie ma tu mowy o eksporcie i imporcie, który cłami i innymi podatkami zamieszałby ich cenę. Polska w indeksie publikowanym w 2014 roku miała jedną z niższych cen: 3 USD za sztukę. Ale ciekawiej jest gdy uznamy, że każdy „ten” burger kosztuje tyle samo i przeliczamy tą cenę na kurs waluty jaki powinien obowiązywać w danym kraju. Wdg tego zestawienia jeden dolar powinien kosztować u nas 1,92 zł…  a jedno euro 2,5 złotego. Bardzo mi się podoba ta perspektywa. Jakoś możnaby wtedy przeżyć i to 10% niedowartościowanie. Szkoda, że na ten wskaźnik trzeba patrzeć z przymrużeniem oka.

Są też i inne, choćby taki, który porównuje kursy walut z … ceną kawy latte sprzedawanej w sieci Starbucks.

Mają one wspólny mianownik, wskazują na niedowartościowanie złotówki :).

Kurs walutowy ma wpływ na nasze życie

Kursy walutowe mają znaczenie nie tylko dla eksporterów, czy kredytobiorców walutowych, są ważne dla każdego z nas.

Im złotówka będzie mocniejsza tym więcej na świecie będziemy mogli za nią kupić, przy niezmiennych  pensjach. I nie chodzi mi tylko o wakacje, czy płyty kupione przez Internet, ale przede wszystkim o to czego nie widzimy. Bardzo wiele produktów które używamy na co dzień zawiera w sobie zagraniczne komponenty. Nie widać ich na pierwszy rzut oka, ale jest ich bardzo dużo. Sama pracując w firmie produkcyjnej, jestem czasami w szoku, że niestety nie można znaleźć wielu polskich odpowiedników. I tak kurs walutowy wpływa również na nasze ceny, a przez to na inflację. Jak ropa zacznie odrabiać gigantyczne spadki cen, z niewielkiej deflacji (pisałam o niej tutaj: Deflacja ),możemy mieć w kraju całkiem sporą inflację. W globalnym świecie nie da się odizolować od reszty świata, to co dzieje się za oceanem, w Azji, czy w UE będzie miało w konsekwencji wpływ również na nas.

Dla ciekawych podaję linki do artykułów, z których korzystałam

Polski złoty niedowartościowany

Indeks Big Maca

Złotówka a kawa latte

Skoro udało Ci się dotrzeć do końca mojego tekstu, proszę podziel się swoją opinią. Coś Ci się spodobało? Coś zaskoczyło? Może coś Cię zainteresowało i chciałbyś, żebym o tym napisała? Proszę o komentarz 🙂

 

Reklamy

11 Comments Add yours

  1. Aga pisze:

    Jestem pod wrażeniem Teojej wiedzy! Czytałam o indeksie Big Maca. Ale że polski złoty ma taką opinię i stan w świecie finansów to jestem zaskoczona….
    Dziękuję za linki do poczytania:)
    pozdrawiam ciepło.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję 🙂

      Polubienie

  2. Feniksowy pisze:

    Ciekawy artykuł.Sporo można się dowiedzieć i jest to zrozumiałe nawet dla laika ;D

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za dobre słowo. Mój cel to pisać prosto, jeśli się udało to bardzo mnie to cieszy 🙂

      Polubienie

  3. LeonSi pisze:

    Już kolejny raz dowiaduję się czegoś o teorii walutowej w tym tygodniu. Nie spotkałam się wcześniej z indeksem Big Macowym. Miałam okazję pomieszkiwać w innych krajach i zauważyłam, że te same produkty, mimo że droższe za granicą, w odniesieniu do ich pensji są sporo tańsze. Ale nie wiedziałam, że w odniesieniu do Big Maca, kurs tak bardzo się różni. Kurs dolara był kiedyś blisko 2 zł. Może kiedyś znou uda nam się polepszyć kurs w stosunku do euro i dolara.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie miałabym nic przeciwko, żeby dolar i euro kosztowały 2 zł…. Pomarzyć można…

      Polubienie

  4. Zaskakujący tytuł. Spodziewałem się porównania walut. Zamiast tego w środku znalazłem miłą w czytaniu informację o podstawach ekonomii. Walucie. Świetne ! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję 🙂 Zawsze tytuł jest dla mnie najtrudniejszy do wymyślenia. Powinien z jednej strony coś mówić o treści, a z drugiej strony wzbudzić ciekawość i zachęcić do przeczytania. Finanse/ekonomia to jednak nie najciekawsze tematy.

      Polubienie

  5. Panna Joanna pisze:

    Ja też jestem pod wrażeniem, że tak „czytelnie” to opisałaś! A to dlatego, że mój tato od lat ma kantory, a ja właściwie nigdy nie byłam zainteresowana kwestiami tego typu… dziś uporządkowało mi się w głowie i z chęcią poczytam więcej na ten temat!

    Pozdarwiam ciepło !

    Polubione przez 1 osoba

  6. Cieszę się, że Cię zainteresowałam, 🙂

    Polubienie

  7. Nahriele pisze:

    Jak to dobrze odświeżyć swoją zaśniedziałą wiedzę 🙂
    Dziękuję za garść konkretnych informacji !

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s