Zmiana czasu to oszczędność energii?

Dzisiaj mieliśmy szczęście (?) spać godzinę dłużej. Jak co roku w ostatnią niedziele października zmieniliśmy w Polsce czas na zimowy, podobnie jak w innych krajach UE.

Nie wiem jak Wy, ale ja nie przepadam za tym momentem. Jesienią przynajmniej można się dłużej wyspać, ale ciężko się przestawić na nowy rytm, parę dni na to potrzeba. A jeszcze trudniej przestawić moje koty, żeby zechciały wstać godzinę później… Podziwiam sportowców, którzy często podróżują i zmieniają strefy czasowe. Taka Agnieszka Radwańska to dopiero musi mieć problem, z odnalezieniem siebie na drugiej półkuli… U nich noc, w Polsce dzień….. Nie łatwe to na pewno.

Ale wracając do tematu, zastanawialiście się dlaczego właściwie zmieniamy czas? Podobno powód był ekonomiczny, a mianowicie Niemcy na początku XX wieku chcieli zaoszczędzić energię elektryczną potrzebną do oświetlenia rano zakładów przemysłowych. A później inne kraje poszły za ich przykładem, a teraz większość Europy korzysta z tego pomysłu. Świat już nie jest taki jednomyślny, sporo krajów kiedyś korzystało z tego rozwiązania, ale już z niego zrezygnowała. Jednym z ostatnich była Rosja, która w 2011 roku przestała przestawiać zegarki. A u nich to dopiero musiało być skomplikowanie, gdy w jednym kraju mają aż 9 stref czasowych. Na jednym krańcu kraju jest godzina 2, a na drugim 12ta….

Co z tym oszczędzaniem energii? Myślę, że temat jest już zupełnie nie aktualny, na początku 20-tego wieku może faktycznie zakłady pracy pracowały w określonych odgórnie godzinach i to na jedną poranną zmianę. Wieczorami też wcześniej „kończyło” się życie, nie było przecież TV, czy facebooka…. Dzisiaj każda fabryka pracuje jak chce, a wiele zakładów pracuje 24-godziny na dobę i przeważnie przez cała dobę używają światła sztucznego… więc o żadnej oszczędności ze względu na zmianę czasu być nie może. Gospodarstwa domowe też rozpoczynają dzień o różnych godzinach. Fundacja Republikańska i Stowarzyszenie Koliber zbadali czy przed i po zmianie czasu zużycie prądu się zmienia. I okazało się, że nie ma istotnych różnic. Prawdopodobnie przesuwamy więc zegarki z przyzwyczajenia, bo tak robi cała Unia…. Gdyby przyjrzeć się innym skutkom zmiany czasu to możemy znaleźć wiele dodatkowych kosztów takiej operacji i nie myślę tylko o tym, że w każdym domu  czy samochodzie jest jakiś zegarek do przestawienia. Problemy mają przede wszystkim firmy transportowe: kolej, linie autobusowe czy linie lotnicze muszą „coś” zrobić z dodatkową godziną, bądź zgubioną godziną. Choćby to , że pociąg staje na jakiejś stacji i … czeka godzinę… to przecież dodatkowe koszty. Skarżą się też banki, który muszą przeważnie restartować swoje systemy z nowym czasem. A my przeważnie mamy wtedy problem z użyciem choćby kart, do systemów bankowych może wtedy nie zaglądamy…

Ciekawą zbieżność zauważają eksperci Fundacji dotyczący wyników inwestorów giełdowych tuż po zmianie czasu, uważają bowiem, „że efekt zmiany czasu jest większy o 200–500% od zwykłego negatywnego efektu obserwowanego w każdy poniedziałek i odpowiada za straty rzędu 31 miliardów dolarów za każdym razem, gdy zmieniany jest czas”. Zainteresowanych odsyłam do raportu, znajdziecie tam sporo wykresów na ten temat….

Oprócz efektów wprost ekonomicznych można zaobserwować, to o czym wspomniałam na początku, złe samopoczucie, czyli efekty społeczne. Zaburzenie rytmu dnia wpływa niekorzystnie na nasz układ krążenia, w tym na ilość zawałów. Można też zaobserwować zwiększoną ilość wypadków samochodowych. Po zmianie czasu spada na pewien czas również efektywność pracy i nauki. Pośrednio wszystko to również można przeliczyć na straty finansowe dla ludzi, firm czy  dla państw.

I co ważne, aż 76% obywateli UE jest niezadowolona ze zmiany czasu. To aż dziwne, że politycy jeszcze nie wykorzystali tej sytuacji i nie znieśli jeszcze tych nieuzasadnionych, a kłopotliwych przepisów.

A jak u Was z oszczędzaniem energii? Zapewne korzystacie z niej i rano i wieczór :). Kiedyś jeszcze w niektórych domach, na wsi, były dwie taryfy energetyczne. Taniej było w nocy. Ale dzisiaj to spotyka się tego typu taryfy raczej tylko w firmach. Tam to już nie jest takie proste, są wprost podane godziny szczytu porannego i popołudniowego, a noc jest kolejną taryfą. Na zmianie taryfy więc raczej już zaoszczędzić nie możemy. Zużycie prądu w domach w dzisiejszych czasach jest duże. Z jednej strony mamy coraz to więcej urządzeń zasilanych energią elektryczna, a z drugiej strony im nowsze urządzenia tym bardziej oszczędne. Pamiętacie mój post, który pisałam gdy kupowałam pralkę? Warto bardzo stare sprzęty zamienić na nowe. Zaoszczędzimy na prądzie, wodzie, czy gazie.

Poniżej lista prostych działań, które pozwolą, nam zaoszczędzić na energii parę złotych:

– całkowite wyłączanie urządzeń w stanie czuwania: każde wtedy zużywa prąd, mniejszy niż gdy w pełni działa, ale może to być i 10% normalnego zużycia. Nawet ładowarka pozostawiona w gniazdku pobiera prąd gdy nie ładuje komórki…

– gdy nie korzystamy z jakiegoś urządzenia: żarówki, radia, tv, komputera to go wyłączajmy, wyjście z pokoju na pół godziny to konkretne oszczędności

– używajmy optymalnie urządzeń – nie ma sensu odgrzewać w piekarniku porcji ziemniaków, gdy można to zrobić na patelni, czy nawet w mikrofali. Podobnie z praniem jednej pary skarpetek w pralce, czy myciem w zmywarce dwóch szklanek. Jeśli gotujesz wodę w czajniku, to tyle ile potrzebujesz…

– nie używajmy ciemnych, bądź zabudowanych żyrandoli, to zabiera nam część światła, czyli musimy używać mocniejszej żarówki

– w urządzeniach elektronicznych można ustawić jasność ekranu, im mniej jasny tym mniej energii zużyje, można też ustawić tryb poboru energii na bardziej oszczędny

– jeśli masz kuchenkę elektryczną (choć i przy gazie się sprawdzi) – gotuj potrawy pod przykryciem, jeśli to możliwe, dostosuj też wielkość garnka do ilości potrawy, nie gotuj też na dużym palniku w maleńkim garnku, tak że cała energia ucieknie bokiem…

– w lodówce warto ustawić właściwą temperaturę, najlepiej tą zalecaną przez producenta (ok 4-6 stopni, a w zamrażalniku -18). Każdy stopień zmniejszenia temperatury to zwiększenie zużycia energii. Pamiętajmy też, żeby nie wkładać do lodówki ciepłych potraw, warto tez rozmrażać produkty z zamrażalnika w lodówce – zaoszczędzimy na pracy lodówki schładzając zmrożonym produktem.

Jakiś czas temu zmuszono nas do zaprzestania używania zwykłych mocnych żarówek, zaoszczędziliśmy tu nawet 90% kosztów ich używania, oczywiście część z tej oszczędności musieliśmy wydać na zakup droższej żarówki LED, ale i tak na tym sporo zyskaliśmy. Inny zakaz dotyczył ograniczenia mocy odkurzaczy, ale tu nie mogę się przyzwyczaić. Musiałam kupić nowy i… musiałam się przyzwyczaić że odkurza jak odkurza….

Warto zainwestować też w miernik zużycia prądu i zmierzyć nasze stare sprzęty, może warto kupić nowe sprzęty? Już chyba kiedyś Wam pisałam, że mój mąż sprawdził nim każde urządzenie, dlatego wiemy co nam zużywa prąd i jeśli można było, to zużycie ograniczyliśmy.

Porad można byłoby dodać tu wiele, każdy z Was na pewno ma swoje sprawdzone metody. Podzielcie się nimi proszę, chętnie skorzystam i ja i czytelnicy mojego bloga. Wasze komentarze motywują mnie również do dalszego pisania, łatwiej się pisze, gdy tekst trafia do żywych ludzie 🙂 Jak myślicie skończymy w końcu z tym przestawianiem zegarków dwa razy w roku?

Reklamy

37 Comments Add yours

  1. Sama nie lubię zmiany czasu – nieważne, czy to na czas letni czy zimowy. Za każdym razem jestem przez kilka dni „poza systemem”, zanim organizm nie przyzwyczai się do zmiany.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam tak samo, a teraz naukowcy to potwierdzili 🙂 Dobrze byłoby gdy zmienili przepisy i czasu zmieniać by już nie było trzeba.

      Lubię to

  2. Kiedyś zmiana czasu była zasadna, ale w dziś już nie ma znaczenia.
    Dorośli źle znoszą przestawianie zegarków, a dzieci mają to w nosie 😉 kosztem matek 😛

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie. Same kłopoty tylko z tym związane. A dzieciom wytłumaczyć się nie da, ani kazać spać….

      Lubię to

  3. Nie cierpię i cierpię z powodu tej zmiany. Ogarnąć się nie można, dzieci pogubione, kot też. Nie widzę wielkiego sensu. Ja też potrzebuję ze dwa dni. Co z tego, że rano jaśniej, jak po południu mroczno?
    Ale dziękuję, Ula, za świetny poradnik oszczędzania:) przydatny. Ja w domu jak automat: gaś światło, gaś światło, tymczasem prąd ucieka też gdzie indziej:))

    Polubione przez 1 osoba

    1. To co niewidoczne ucieka najłatwiej 😉
      Ja dla odmiany ciągle wyłączam po moim mężu radio i TV 🙂

      Lubię to

  4. Ja też nie lubię tej zmiany, co mi z tej godziny snu gdy całe 5 miesięcy będzie ciemno już po południu… Ciężko mi się przestawić i mam nadzieję, że niebawem politycy pójdą za głosem większości obywateli, którzy nie popierają tej już nieuzasadnionej zmiany i ustalą coś, co ułatwi nam życie…

    Polubione przez 1 osoba

  5. Nie lubię zmiany czasu. Jedyne co z tego mam to jeszcze większe problemy ze snem i ciągłe zmęczenie. Chwilę trwa nim kolejny raz „się przestawię”. Żadnych oszczędności w zmianie czasu nie widzę, mogliby faktycznie to zmienić i byłoby dobrze.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Lektury pisze:

      Dokładnie! Nawet gdyby ta zmiana wiązała się z oszczędnościami, nie jest to warte naturalnego światła, które tracimy w tej przesuniętej godzinie!

      Polubione przez 1 osoba

  6. Patrycja pisze:

    Gdyby nie to, że niektóre zegarki nie zmieniają się automatycznie nawet bym nie zauważyła zmiany czasu 😛

    Polubione przez 1 osoba

  7. Chyba mam za dużo na głowie, żeby myśleć czy zmiana czasu jakoś na mnie wpływa. Sama nie odczuwam żadnych dolegliwości, dzieci też jakoś w ciągu dwóch dni się przestawiają na normalny tryb. No i jakimś cudem udało mi się im wytłumaczyć dlaczego zmieniamy godzinę (choć nie twierdzę,że zrozumieli to w 100%)…Jestem zdania, że i tak byśmy narzekali, gdyby ciemność nocy towarzyszyłaby nam do godziny 8 rano…Zawsze kij ma dwa końce:) Choć jak czytam jest wielu ludzi, którym zmiana czasu utrudnia jednak życie, więc może rzeczywiście wato by było to zmienić…Tego Ci życzę:P

    Polubione przez 1 osoba

  8. Czysto, przejrzyście, słowem pięknie. Będę tu wracał!
    http://magicznyswiatroslin.blogspot.com/

    Polubione przez 1 osoba

  9. Babownia pisze:

    Ula zastanawiam się nad tym miernikiem. Czy to duży wydatek? Bo jednak on też kosztuje .ja być może kupię nową zmywarkę i zastanawiam się, czy ma sens kupowanie tej mniejszej. Bo mniejsze zużycie energii ,ale częstsze mycie. A co do zmiany czasu to przyznaję się bez bicia, że lubię.Spioch poranny ze mnie i wolę wstawać jak nie jest ciemno 🙂 bardzo mocno mobilizujacy wpis!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Basia, ja jestem szczęściara, mam w domu technika elektryka 😉 Prezydentem nie został, ale z prądem jest za pan brat. Licznik zużycia energii watomierz podobny do naszego znaleźliśmy na Allegro za 45 zł: http://allegro.pl/licznik-zuzycia-energii-watomierz-miernik-gwarancj-i6587090416.html.
      Ze zmywarką to u mnie jest tak, że przeważnie myjemy co drugi dzień. Jest nas trójka, córa często gdzieś poza domem. Ale mamy dużą zmywarkę 60 cm szerokości. A jeśli dłużej poleży to niestety zaczyna brzydko pachnieć…. Pustej nie ma co puszczać, więc może lepiej mniejsza? Nie wiem jak duża jest różnica w wielkości, zużyciu wody i prądu.

      Polubione przez 1 osoba

      1. babownia pisze:

        Dziękuję Ula za link 🙂 a zmywarke dalej „przemyśliwuję :D”

        Polubione przez 1 osoba

  10. Agnieszka pisze:

    Za zmianą czasu nie przepadam, ale staram się podchodzić do niej optymistycznie. Nie przestawiam swojego zegara biologicznego, bo nadal wstaję o starej 6tej. Dzięki temu mam godzinę, podczas której mogę się zmobilizować do wysiłku fizycznego. Pajacyki i różnego rodzaju domowe kicanie zwłaszcza zimą 😉 Latem nie ma szans, żebym się zebrała w sobie i wstała o 5 ale teraz, nie ma problemu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też przez spory czas mam godzinę więcej rano 😉

      Lubię to

  11. hegemon pisze:

    Tak to jest, że stare przyzwyczajenia pokutują, chociaż nie mają żadnego sensu. Zmiana czasu jest chyba jedną z takich największych głupot, jaka przetrwała do naszych czasów.
    A co do dwóch taryf, to mylisz się, moja siostra ma w domu licznik dwutaryfowy, z którego korzysta. Wiem, że tam, gdzie montowali piece elektryczne do ogrzewania domu, dwie taryfy były zakładane jednocześnie. Sporo takich mieszkań jeszcze jest w Łodzi.
    A co do zmywarki, była dyskusja w komentarzach, to nie wiem, czy taniej nie wychodzi ręczne zmywanie (bardziej upierdliwe, to fakt). Mnie się zmywarka popsuła trok temu i widzę, że zużycie wody mam mniejsze.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No tak, mam ogrzewanie gazowe, a wcześniej mieszkałam w bloku. Dobrze wiedzieć, że jest możliwość jeszcze dzisiaj mieć dwie taryfy, ciekawe jak duża jest różnica. Może w jakiś długi wieczór będzie mi się chciało zajrzeć do cenników. Dzięki za informacje.
      Kosztów zmywarki nie przeliczałam nigdy sama, uwierzyłam producentom. Chyba nie chciałabym znowu myć wszystkiego ręcznie. A do tego brudy leżą schowane w zmywarce.

      Lubię to

  12. Sylwia W. pisze:

    Ja też mam problem z przestawieniem się po zmianie czasu. Jednak jeśli nie ma się na coś wpływu to warto to zaakceptować 🙂
    A Twoje wskazówki odnośnie oszczędzania warto wprowadzić w życie, bo dzięki temu łatwo można przyoszczędzić kilka groszy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też wyznaję zasadę, że jak nie mam na coś wpływu to zbytnio się tym nie przejmuję. A że był to dobry pretekst do napisania posta … A nuż ktoś przeczyta z tych co mogą coś zrobić.

      Polubione przez 1 osoba

  13. Jeśli o mnie chodzi to kompletnie nie odczuwam zmiany czasu, jest to dla mnie tylko zmiana na zegarku 😉 Jeśli chodzi o oszczędzanie energii to staram się nie korzystać z trybu czuwania i jeśli z czegoś nie korzystam to to wyłączam 😉

    Polubione przez 1 osoba

  14. Lawyerka pisze:

    Ja dopiero tak naprawdę teraz zaczynam dochodzić do siebie po zmianie czasu. Przez pierwsze kilka dni zdarzyło mi się budzić bardzo wcześnie, potem zasypiać o 20 i budzić się znów w środku nocy. Dziękuję za świetne porady dotyczące oszczędzania energii. Na wiele z pozoru drobnych możliwości często nie zwracam uwagi. Czytając wpis zmniejszyłam jasność ekranu, która ustawiona była na maksymalną, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też z tydzień dochodziłam do siebie .
      Drobiazgi, a parę złotych zostanie w kieszeni 🙂

      Lubię to

  15. Tedi pisze:

    Nie znoszę zmiany czasu i do tego jakoś dzieci nie chcą się przestawić…

    Polubione przez 1 osoba

  16. Bardzo nie lubię tej zmiany czasu, jak dla mnie mogłoby tego nie być. Obojętnie w którą stronę się go przestawia i tak mi się to nie podoba 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

  17. narwany pisze:

    Słyszałem już wiele argumentów na temat zmiany czasu; czy to ekonomicznych, czy też praktycznych. Tak zupełnie po ludzku rzecz biorąc, to w Polsce, gdzie jest jedna strefa czasowa rzeczywiście więcej jest zachodu z tego przestawiania zegarków niż pożytku.

    Polubione przez 1 osoba

  18. szkolneinspiracje pisze:

    Teraz tylko nie lubię zmiany czasu, ale kiedyś to były tak negatywne uczucia, że trudno je nazwać. Złość, wściekłość pojawiała się za każdym razem po zmianie czasu, gdy moje dziecko wstawało o piątej rano i chciało się bawić, bo dla niego to dalej była szósta. Nie będę podawać więcej przykładów, bo nie chcę sobie psuć nastroju. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  19. blogierka pisze:

    A ja myślałam że ta zmiana czasu to tylko 1 godzinka extra snu i wcześniejsze ściemnianie- a teraz już wiem że zdecydowanie nie tylko! Aż cięzko uwierzyć ze z przyzwyczajenia nadal to stosuje prawie cała Unia..ps.Idę obczaić temp. w lodówce 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam czasami odczucie, że jak się do czegoś przyzwyczaimy to i ponarzekamy… ale nic z tym nie robimy, jakby nam się nie chciało zmieniać nawyków. To tak do UE 😉 A lodówkę zawsze warto sprawdzić.

      Lubię to

  20. Zbyszek pisze:

    A ja, w przeciwieństwie do Autorki i wielu komentujących Osób, jestem wielkim zwolennikiem zmiany czasu.
    Wyjaśnię to dość szczegółowo, w szerokim kontekście.
    1. Kiedyś (do pierwszej połowy XIX w.) ludzie funkcjonowali w oparciu o czas słoneczny (prawdziwy – południe było w momencie górowania Słońca nad horyzontem). Zresztą do tej pory w kilku krajach arabskich tak jest.
    2. Wprowadzenie urzędowego czasu, w tym stref czasowych, zostało niejako „wymuszone” przez rozwój transportu kolejowego – jakoś trzeba było przygotować rozkład jazdy – nie mógł być inny na każdej stacji, zwłaszcza przy przejazdach dalekobieżnych.
    3. Z tego powodu wprowadzono tzw. średni czas słoneczny, który tym się różni od prawdziwego, że operuje pojęciem tzw. słońca średniego (matematyczny punkt), które to porusza się ruchem jednostajnym po sklepieniu niebieskim (pozorny ruch słońca nie jest jednostajny).
    4. Po wyznaczeniu tzw. słońca średniego, podzielono Ziemię na strefy czasowe – mniej-więcej o szerokości 15 stopni długości geograficznej (360 stopni – równik jest w przybliżeniu okręgiem / 24 godziny – tyle trwa doba = 15 (oczywiście granice stref czasowych uwzględniają granice polityczne). Polska znajduje się w strefie czasowej tzw. czasu środkowoeuropejskiego (średnie słońce dla długości geograficznej 15 E) GMT+1h – jest to naturalny czas dla znakomitej większości terytorium Polski (do 22 stopnie 30 minut E). Oczywiście dla tego wschodniego skrawka nie opłacało się ustanawiać innego czasu – całe terytorium Polski ma ten sam czas.
    5. GMT+1h to nasz czas zimowy. W półroczu letnim (a nawet nieco dłużej – od ostatniej niedzieli marca do ostatniej niedzieli października) mamy czas wyznaczony w oparciu o średnie słońce na długości geogr. 30E – tzw. czas wschodnioeuropejski (GMT+2h).
    6. Przechodzę do argumentów, dlaczego jestem zwolennikiem zmiany czasu w sezonie letnim:
    Ludzkość już teraz w codziennym, zwłaszcza zawodowym życiu, nie opiera się na słońcu, tylko na godzinach na zegarku. Chodzimy do pracy na 7 (niektórzy na 8, 9 lub inną – to nie ma znaczenia dla mojego wywodu) niezależnie, czy słońce jest nad horyzontem, czy nie. Przesunięcie czasu w sezonie letnim oznacza, że „po pracy” o godzinę dłużej mamy wszyscy naturalne oświetlenie.
    Ma to wielkie znaczenie dla wszystkich, którzy w sezonie letnim są aktywni „na świeżym powietrzu”. Myślę tu:
    – o rolnikach – to temat oczywisty – to chyba jedyna grupa, która jest w dalszym ciągu uzależniona od słońca nad horyzontem,
    – o budowlańcach – np. sam kiedyś budowałem własny dom i wiem, jakie znaczenie dla postępu prac budowlanych ma godzina więcej „ze światłem”,
    – o osobach mieszkających nie w blokach, tylko w domach z choćby mikroskopijnym ogródkiem -mają więcej czasu na aktywność w ogrodzie,
    – o turystach – jakie znaczenie dla uprawiania turystyki (np. żeglarskiej, kajakowej, górskiej, rowerowej i in.) ma to, że jest widno? To nierzadko warunek sine qua non, to także fakt zwiększający bezpieczeństwo uprawiania danej aktywności,
    – o działkowiczach, którzy mają po pracy o godzinę więcej czasu na swój umiłowany relaks.
    Pewnie nie wymieniłem wszystkich aktywności zewnętrznych, zyskujących na „godzinie słońca więcej”.

    Czy osoby obliczające ekonomiczne znaczenie zmiany czasu policzyły, ile dla gospodarki przysparza godzina więcej „ze światłem”? Nie chodzi mi o oszczędność energii elektrycznej, tylko o zysk wynikający ze zwiększonej (tzn. przedłużonej) aktywności. Myślę, że nie. Dlatego te analizy niewiele są warte.

    Jeżeli ktoś całe życie spędza „w murach”, nie widzi znaczenia „godziny słońca więcej” w okresie, w którym pogoda umożliwia znacznie większą aktywność. Dla mnie to ma znaczenie bardzo duże – mam własny przydomowy ogród, jestem zamiłowanym turystą górskim…

    Rozumiem fakt, że w okresie zimowym mamy czas GMT+1h, bo to jest stan naturalny. Ale byłem, jestem i zawsze będę zwolennikiem „godziny słońca dłużej” w cieplejszej połowie roku. Chwilowa moja słabsza dyspozycja to drobiazg. Nic nie ma za darmo, każda róża ma kolce.

    Polubione przez 1 osoba

  21. Kurczę, a ja myślałam, że czas zmienia się po prostu po to, żeby zima bardziej przypominała zimę, a lato – lato 😀 Jeśli wiesz o co mi chodzi 😀 Aby oszczędzać gaszę wszystkie światła w pomieszczeniach, jeśli aktualnie w nich nie przebywam. Dwa – wyłączam na noc ten włącznik, dzięki któremu działa całe gniazdko (nie wiem jak to nazwać). Trzy – odłączam ładowarkę od kontaktu po naładowaniu telefonu.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s