Na swoim garnuszku

Kontynuuję dzisiaj temat z poprzedniego mojego tekstu, czyli dziś będzie ciąg dalszy tematu: jak to jest gdy „przeprowadziliśmy się na swój garnuszek”… W miarę umeblowaliśmy już nasze nowe lokum. A teraz musimy nauczyć się żyć za swoje własne pieniądze. Pieniądze to takie dziwne przedmioty, które znikają szybciej niż się pojawiają … Pensje przeważnie dostajemy tylko raz w miesiącu, no chyba że nasz partner otrzymuje wynagrodzenie w innym terminie niż my, to mamy dwa terminy wpłat. W Polsce najczęściej pensje płaci się bowiem raz w miesiącu, albo ostatniego, albo nie później niż 10-tego. Słyszałam, też o firmach wypłacających pensje raz w tygodniu, zawsze w piątek (ponoć tak czasami płaci się w budowlance).

Gdy mieszkaliśmy z rodzicami nie interesowało nas zupełnie opłacanie rachunków. A teraz sami musimy o wszystko zadbać: czynsz, prąd, gaz, wodę, kablówkę musimy sami opłacić i to najlepiej w terminie. Na początku samodzielnej drogi pojawić się też mogą raty kredytów, choćby tych zaciągniętych na pralkę czy inny niezbędny sprzęt. Musimy się więc zorganizować, zebrać nasze miesięczne zobowiązania, policzyć ile to musimy zostawić na poczcie. Wiem, wiem, dzisiaj już prawie nikt nie chodzi na pocztę opłacać rachunków. Możemy to zrobić znacznie wygodniej, siedząc przy własnym komputerze i logując się do banku, o dowolnej porze dnia czy nocy. A to powiedzenie tak jakoś ugruntowało się w mojej głowie…. Choć na poczcie nie byłam (w tym celu) pewno od kilkunastu lat….

Bardzo trudno jest na pewno policzyć swoje potrzeby na rachunki, gdy dopiero co zmieniliśmy swoje życie i wyprowadziliśmy się do swojego gniazdka. Dlatego nie macie wyjścia, to czego nie wiecie musicie oszacować. Możecie za pierwowzór wziąć wartość rachunków rodziców, podzielić je na ilość osób i w ten sposób policzyć potrzeby dla swojego domu. Jeśli mieszkacie sami, kwoty będą większe niż wyjdą z takich przeliczeń, ze względu na koszty stałe w każdym rachunku za media, niezależne od ilości zużycia. Oczywiście też nie musicie zużywać mediów w podobny sposób jak rodzice, ale od czegoś trzeba zacząć. Jest jakaś szansa, że macie takie same przyzwyczajenie jak rodzice… W kolejnych miesiącach będzie wam łatwiej to zaplanować.

Szacunkowo na podstawie różnych blogów i komentarzy do nich, a także własnych doświadczeń tak oszacowałabym wydatki na jedną osobę przez 1 miesiąc:

– prąd 30-60 zł

Ceny są w miarę porównywalne w Polsce jeśli chodzi  o prąd http://www.cenapradu.strefa.pl/ , wahają się pomiędzy 0,48 a 0,63 za 1 kWh . Oszacowanie jest bardzo trudne, zależy od tego jakie posiadamy urządzenia, jak bardzo są energooszczędne, jak często z nich korzystamy, czy też zwyczajnie jak dużo czasu spędzamy w domu. Gdybyście szukali oszczędności w tym punkcie, pisałam o oszczędnościach w zużyciu energii w tym tekście.

– gaz (bez ogrzewania) 30-50 zł

Ciekawe informacje znalazłam na stronie: http://gazus.pl/ – można tam wyliczyć swoje szacunkowe zużycie gazu i porównać ceny roczne  u różnych sprzedawców. Warto zajrzeć różnice są całkiem spore na opłatach rocznych.

 – woda 23-46 zł

Tu chyba ceny są chyba najbardziej zróżnicowane w Polsce , zobaczcie dla ciekowości dane na http://cena-wody.pl/ Niestety serwis zamyka swoją działalność po 30.06.2017, więc potem nie zobaczycie już tych informacji. Najdroższa cena za wodę i ścieki według tabeli z miast powyżej 50 tyś. mieszkańców jest w Dąbrowa Górnicza 17,98 , Tarnowskich Górach 16,88 zł brutto  za 1 metr sześciennych. A w Białej Podlasce i Zamościu płaci się tylko 6,56. Średnia z 90 miast to 10,91. Do tego jeszcze opłata stała, u mnie jest to  ponad 10 zł. My zużywamy ok. 2 m3 na osobę wody miesięcznie, przy takim założeniu wydamy na wodę

– Śmieci do 25 zł

Od paru lat płacimy też za wywóz śmieci opłaty do gmin, często od osoby, tu też rozpiętość w kraju ogromna. Maksymalna stawka to ok. 25 zł. Musicie sprawdzić jaka stawka obowiązuje w waszej gminie. Jeśli niedawno się przeprowadziliście sprawdźcie też czy nie musicie złożyć deklaracji o ilości osób w waszym gospodarstwie. Więcej na ten  opłat za śmieci możecie znaleźć pod tym linkiem.

Mamy więc mniej więcej oszacowany wydatki na podstawowe media.

Do tego oczywiście dochodzą wydatki na jedzenie. Każdy ma zupełnie inne podejście do jedzenia, spotkałam się z informacjami na blogach, że samotna osoba potrafi wydać na jedzenie mniej niż 300 zł i wcale nie wydaje dodatkowo jeszcze gdzieś na mieście. A są i takie osoby, gdzie przy paroosobowym gospodarstwie na jedzenie wydawane jest więcej niż 600 zł na osobę i też nie wydają tego w restauracjach.. Od sposobu gotowania, rodzaju pożywienia, bardzo dużo tu zależy. Niestety im zdrowsze jedzenie, często tym droższe. Nie ma oczywiście reguły. Bo na przykład jeden będzie jadł 3 razy dziennie posiłki mięsne a inny sezonowe warzywa. Tu musicie sami oszacować, do której kwoty wam bliżej. Więcej na temat wydatków na jedzenie pisałam tutaj.

Pierwsze szacunkowe plany wydatków trzeba więc zsumować. Dodać: czynsz, media, jedzenia i inne wydatki, które również w domu rodzinnym ponosiliśmy (telefon, kosmetyki itp.) i porównać z kwotą którą mamy do dyspozycji na dany miesiąc. Oczywiście nie wszystko mogliśmy doszacować, więc ryzyko, że nam pieniędzy zabraknie istnieje. Zawsze pojawiają się też wydatki nie planowane. Dlatego zawsze trzeba założyć sobie w planie rezerwę na te nieplanowane wydatki.

Gorzej, jeśli od razu widzimy, że nasze wydatki będą większe niż środki jakimi dysponujemy na ten miesiąc. Wtedy dobrym rozwiązaniem wydaje się ,zsumowanie tylko wydatków na rachunki, odjęcie tej kwoty od naszych pieniędzy, a to co zostanie podzielić przez ilość dni w miesiącu. To będzie kwota, którą maksymalnie możemy wydać każdego dnia. Gdy wyjdzie nam np. 10 zł na dzień, to przed nam spore wyzwanie, jak się w tej kwocie zmieścić.  Wyboru będzie trzeba dokonywać codziennie.

Mogę was pocieszyć, po paru miesiącach będzie łatwiej planować, mniej będzie też zaskoczeń. Ale nieprzewidywalne wydatki niestety będą zawsze. Parę miesięcy temu udzieliłam Iwonie z Ja kura niedomowa wywiadu o domowym budżecie i relacjach z pieniędzmi. Jeśli jesteście zainteresowani zajrzyjcie na bloga Iwony.

Nie napisałam nic o wydatkach, które pojawiają się cyklicznie, ale stosunkowo rzadko, takie jak np. opłata polisy ubezpieczeniowej mieszkania, czy choćby krótki wyjazd wakacyjny. Coś też może się zepsuć. Dlatego zawsze trzeba zostawiać rezerwę w swoim budżecie na nieplanowane wydatki, czy też większe planowane. Jak już nauczycie się panować nad swoimi wydatkami, warto pomyśleć o planowaniu oszczędności. Każdy, powinien oszczędzać. Oszczędności dają nam bezpieczeństwo, a także spełniają nasze marzenia. Małe kroczki ale systematyczne przynoszą całkiem spore oszczędności. Jak wypadamy z oszczędzaniem na tle innych krajów świata napiszę w kolejnym poście.

Advertisements

24 Comments Add yours

  1. Na początku życia na własnym garnuszku gospodarowarowałam pewną stałą kwotą zwaną wynagrodzeniem. Na początek płaciłem wszystkie rachunki, a to co zostało dzieliłam na tygodnie. Łatwiej można było zaplanować posiłki. Np. cały kurczak można było spokojnie podzielić, ugotować zupę, kotlety, sos z udek i tak dalej. Metoda świetnie się sprawdzała. Do tego można odkładać na niespodziewane wydatki, przyjemności.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz rację, dzielenie na tygodnie jest praktyczniejsze 🙂 Pod warunkiem, że nie wydamy wszystkiego w poniedziałek.

      Lubię to

  2. babownia pisze:

    Ja mam czasem wrażenie, że te stałe wydatki, które wpadają do worka bez dna są zbyt duże i nie dziwię się, że jest to trudne dla młodych ludzi. Kieszonkowe służyło im do spełniania swoich przyjemności, a tutaj nagle trzeba wydać ciężko zarobiony grosz na wodę, prąd, czy podatek od nieruchomości. Jak można …. 😀 buziaki Ula!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz rację, to na pewno spora zmiana w życiu. Z jednej strony można być na swoim, a z drugiej strony trzeba zmienić trochę przyzwyczajenia 😉
      Masz rację, jak można tak drastycznie 😉 pozdrawiam Basiu

      Lubię to

  3. Dzięki Ula za ten post. Okazuje się, że teraz muszę się zabrać za nasze finanse, chociaż „na swoim” jestem już całe lata. Patrzę na Twoje wyliczenia i o zgrozo, poza śmieciami, których koszt odbioru jest porównywalny, wszystkie pozostałe są o wiele wyższe. Trzeba się za to zabrać. Człowiek się uczy przez całe życie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia, bardzo trudno je zmienić. Czasami jednak wydajemy więcej nie mając świadomości, że tak jest…
      Dzisiaj jak usłyszałam, że moi rodzice zużywają 1,5 m3 wody na osobę miesięcznie to trochę mi się głupio zrobiło…

      Lubię to

  4. Mikrożycie pisze:

    Nie jest to na pewno łatwe – sama jeszcze się uczę, jak organizować finanse na swoim. 🙂 Na całe szczęście ani ja, ani Luby nie jesteśmy rozrzutni, ale gubią nas ulubione przekąski, dzięki którym kwoty z obszaru „jedzenie” wzrastają bardziej niż byśmy chcieli…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja na słodycze i przekąski , a także na alkohol zrobiłam 2 osobne kategorie…. Oj można tu trochę wydać….

      Lubię to

  5. u mnie wyprowadzka z domu rodzinnego zbiegła się z przyjęciem pierwszej poważnej pracy, więc u mnie wyglądało to tak, że dopiero jak się wyprowadziłam zaczęłam mieć większe pieniądze 😉 i dopóki człowiek nie ma dziecka ani samochodu to jest w stanie całkiem sporo zaoszczędzić nawet przy średnich zarobkach i wynajmowaniu mieszkania. najgorzej jeżeli chodzi o kwestie finansowe wspominam samochód, który trzeba najpierw kupić a później utrzymywać. a bilet na komunikację miejską w krakowie na wszystkie linie kosztuje miesięcznie 89 zł.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz rację, samochód to skarbonka bez dna. Nie zdajemy sobie sprawy, że to wielki luksus dopóki go nie mamy…
      W Krakowie dość że bilet miesięczny w miarę w dobrej cenie, to jeszcze samochodu nie ma gdzie zaparkować…. Niby lepiej (finansowo) jeździć MPK, ale zawsze wygodniej samochodem…

      Lubię to

  6. Pokularna pisze:

    Dla mnie na początku to był szok, że tyle tego wszystkiego – opłaty, opłaty i opłaty 🙂 Teraz już umiem zarządzać swoim budżetem 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Najtrudniej zacząć, a potem to pewno uczymy się całe życie 🙂 Jak ze wszystkim…

      Lubię to

  7. hegemon pisze:

    Nie wiem czy ta kwota za gaz nie wypada raz na dwa miesiące? U mnie tak jest. A śmieci i woda są kumulowane w czynszu, więc nawet nie wiem ile płacę. Do stałych opłat mieszkaniowych trzeba jeszcze doliczyć internet 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hmmm u mnie gaz płaci się co dwa miesiące, ale w poście przeliczyłam na opłatę miesięczną. Brałam wyliczenie ze strony, o której wspomniałam. Nie zaznaczyłam jednak, że grzeje gazem też wodę. Osoby tylko gotujące na gazie będą mieć mniejsze rachunki.
      A z internetem masz rację, to już standard, szczególnie w domach młodych ludzi, powinnam ująć go w zestawieniu.

      Lubię to

  8. Tak to już niestety jest. Zmiana perspektyw z biernego, niezaangażowanego domownika w jego przeciwieństwo kosztować musi sporo wysiłku. U mnie przebiegało to stopniowo. Studia w zupełnie innym mieście powoli wtłaczały w tę nową dorosłą rzeczywistość. Człowiek otrzymywał jakiś grosz, z którego przeżyć miał konkretny wycinek czasu. Potem pierwsza praca zbiegła się z kupnem własnego mieszkania. W moim przypadku zmiana optyki przebiegała dość długofalowo i etapami. Gorzej ma się rzecz u osób, które nagle przechodzą na swoje. Jest szok i mozolna nauka organizacji i zarządzania finansami.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Racja, „rozłożenie” w czasie tego etapu na pewno pomaga. Daje czas na naukę.

      Lubię to

  9. Koturystka pisze:

    Bardzo przydatny post, zwłaszcza na początku samodzielnego mieszkania. Czym szybciej zacznie się ogarniać samemu swoje finanse, tym łatwiej zacząć oszczędzać i spełniać marzenia, a nie tylko odliczać dni do kolejnej wypłaty. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za dobre słowo 🙂

      Lubię to

  10. Ola Kłos pisze:

    „Niestety im zdrowsze jedzenie, często tym droższe” walczę z tym przekonaniem gdzie się tylko da. Jestem weganką, ale nawet jak rozmawiam ze znajomymi, to mówię zawsze, że podstawa to kuchnia sezonowa, świeże warzywa, przyprawy i różnorodność. Kiedyś udowodniłam swoim rodzicom, że można się zamknąć w 100 zł (!!!) za 7 dni gotowania dla czteroosobowej rodziny 😀 wszystko było świeże, codziennie inne, ale wymagało przygotowania.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mam w domu wegankę, co nieco też wiem o tej kuchni. Kuchnia zdrowa, często bezmięsna wymaga więcej wysiłku dlatego często ludzie z jej dobrodziejstw nie korzystają. A jeśli już skorzystają z potraw choć częściowo przetworzonych to różnica w cenie niestety jest. Mleko np. sojowe a mleko zwykłe tu choćby widać różnice. Z premedytacją użyłam wyrazu często, co nie znaczy że zawsze. Polskie świeże sezonowe warzywa, czy np. fasola są oczywiście tanie.

      Lubię to

      1. Ola Kłos pisze:

        Mleko sojowe w Biedronce kosztuje 3 złote 😀 poza tym, ja wydam może więcej na tofu i jogurt sojowy, ale nie wydam na mięso.

        Polubione przez 1 osoba

    2. Dokładnie tak. Ci którzy używają dużo mięsa zdecydowanie wydadzą więcej na drogie przecież mięso.

      Lubię to

  11. Przeprowadzka na swoje uczy szkoły życia, sam też niedawno to zrobiłem wraz z narzeczoną. Tak jak pisałaś, ma się wrażenie, że pieniądze znikają w jednej chwili. Co jak co, ale zapisywanie wydatków i szukanie optymalizacji bardzo pomaga zwłaszcza na początku kiedy te wydatki są nieregularne. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zdecydowanie polecam spisywanie w „trudnych” momentach życia, a także przynajmniej od czasu do czasu żeby przywrócić się „do porządku” 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s