Będziemy zarabiać 30% więcej?

W święta mając w końcu chwilę na nic nie robienie, oczywiście przeglądałam internet. Jak to mnie, rzucił się w oczy nowy projekt dotyczący płacenie w Polsce podatków. Pomysł był odważny i rewolucyjny jak na nasz kraj. No i zapowiadał podwyżki pensji dla wszystkich (no dobra dla zdecydowanej większości) bez obciążania bezpośrednio dodatkowymi kosztami pracodawców. Takie perpetuum mobile, wszyscy mieli być zadowoleni. Szkoda, że po paru dniach pomysł, wtedy podpisany jako rządowy, już takim przestał być. Ale myślę, że warto o tym napisać. Jak się później dowiedziałam spora część tego pomysłu nie była wcale nowa, powstała może nawet dziesięć lat temu w Centrum im. Adama Smitha.

Pomysł oznaczał dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, że podatki osobiste, wszystkich pracowników byłyby bardzo proste, jasne, żadnego kombinowania., odliczania, czy skali podatkowej. Zwyczajnie od całej listy płac nasz zakład pracy obliczałby ok. 25%-27% podatku i odprowadzałby do urzędu skarbowego. Nie byłoby składek ZUS społecznych, zdrowotnych czy na fundusz pracy. Nie byłoby PIT rocznych (a propos zrobiliście już swoje za poprzedni rok?). Łatwo sobie wyobrazić skutek zmian dla pracownika, gdy przeczyta się słowa posła Abramowicza: „Ktoś, kto zarabia dziś na rękę np. 3 tys. zł po zmianach otrzymałby 3 tys. 750 zł”. Różnica jest ogromna. Pewno stracilibyśmy przy okazji ulgi na dzieci, pomimo tego korzyści widać gołym okiem. Korzyść byłaby co miesiąc.

Perpetuum mobile jeszcze nikt nie wymyślił. Coś więc za coś, ale jednak nie koniecznie od razu bardzo niekorzystnie. Otóż firmy zamiast podatku od dochodu, który najpierw trzeba skrupulatnie wyliczyć, płaciłyby podatek od obrotu. Spółki kapitałowe płaciłyby podatek w wysokości około 1,5% swojego obrotu. Nie musiałyby zajmować się skomplikowanymi przepisami podatkowymi, wyliczeniami co jest uznawane przez fiskusa za koszt, a co nie. Tylko zwyczajnie dodałyby wszystkie swoje faktury w kwocie netto (bez VAT) i od tego obliczyły procent. Nic trudnego, żadnego interpretowania przepisów, zastanawiania się co ustawodawca miał na myśli jak dane zdanie umieścił w ustawie. Wygląda idealnie. Firmy oszczędzają trochę czasu, oszczędzają dużo nerwów, księgowi część czasu mogą poświęcić na analizowanie biznesu a nie skomplikowane procedury podatkowe.

Jeszcze trzecia grupa osób zarabiających – osoby fizyczne prowadzące działalność. Tu też ma nie być ZUS, a podatek nadal zwany dochodowym liczyłoby się od obrotu, tylko w wyższej wysokości niż w spółkach kapitałowych, tak żeby w nim zawierał się ZUS właścicieli. Proponowaną wartością miało być około 3,5%. Podobno małe firmy miały płacić znacznie mniej niż dzisiaj.

Plus byłby taki, że pracujący Polacy otrzymaliby „podwyżkę” pensji netto o 25-30%. Pracodawców pensje nie kosztowałyby więcej, a firmy które dzisiaj sztucznie ukrywają dochody, albo przenoszą się do rajów podatkowych zaczęłyby opłacać w końcu podatek w Polsce. Ciężar podatkowy przeniósłby się na firmy. A my mielibyśmy do dyspozycji większą kwotę, która oczywiście wróciłaby na rynek i pobudzała przynajmniej przez jakiś czas wzrost gospodarczy i polskie PKB. Na pewno poprawiłaby się zamożność Polaków, ich komfort życia.

Oczywiście są i minusy projektu, ale ja zdecydowanie widzę więcej plusów. Minusy trudno dzisiaj ocenić, wiążą się przede wszystkim z nieznanym dzisiaj zachowaniem dużych firm, z reorganizacją w gospodarce, choćby przez zmniejszenie ilości pośredników itp. Może zbyt idealny to dla mnie pomysł, ale patrzę przez pryzmat mojego doświadczenia związanego przecież z pracą działu księgowości przez ponad 25 lat. Zawsze marzyły mi się proste i JASNE podatki. Może dlatego tak ten pomysł mnie ucieszył. Jestem może idealistką ale zawsze chciałam, żeby każda firma była równa wobec prawa. Każda płaciła uczciwie podatki, czy pensje. Pisałam już o tym choćby w tekście Patriotyzm a pieniądze czy Uber i trzy tysiące na ręke. Były to tylko pierwsze przymiarki do zupełnie nowego systemu podatkowego. Ale niestety… już po świętach okazało się, że rząd nie poparł projektu. Wręcz się od niego odżegnuje a pan poseł Abramowicz, który projekt przedstawił w ramach Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego (kto wymyślił tą nazwę…) wyszedł z przedstawieniem go przed szereg. Szkoda…. Ale może kiedyś….

Przy okazji analizy tego tematu trafiłam na porównania wysokości obecnych podatków od pensji w naszym kraju w stosunku do wielkości pensji w różnych krajach świata, czyli tak zwanego klina podatkowego. Uważamy, że polskie podatki są jednym z najwyższych, tymczasem nie do końca jest to prawdą, albo przynajmniej nie dla każdego Polaka.

Policzono dla każdego kraju średnie koszty pracy, zawierają się w nich składki ubezpieczeń społecznych i podatek dochodowy od pensji, ale uwzględniono również ulgi które daje państwo (np. rodzinne na dzieci). Wzięto pod uwagę przy tych obliczeniach również różnice w sile nabywczej w poszczególnych państwach. Średnia z badanych przez OECD 35 państw wyniosła 36%. Czyli przeciętny mieszkaniec wszystkich państw oddawał swojemu państwu średnio 36% swojej pensji. Najwięcej oddają fiskusowi bezdzietni, bądź samotni Beldzy (54%), Niemcy (49,4%) i co zaskakujące Węgrzy (48,1%). Najlepiej pracować w Chile (7%), Nowej Zelandii i Meksyku (oba 20,1%). Polacy oddają fiskusowi średnio 36%.

Jeśli mamy przynajmniej 1 dziecko, średnio w krajach OECD odprowadzamy dla fiskusa 26,6% naszych zarobków. Ale lepiej nie mieszkać wtedy we Francji, Belgii, Finlandii , Włoszech czy Szwecji, bo nie zobaczymy 38-40% naszej pensji. W Nowej Zelandii zapłacilibyśmy podatków tylko 6,2%. W Polsce jest to 30,8% kwoty wynagrodzenia. Po więcej szczegółów zapraszam do artykułu podatki w Polsce są wysokie? .

Najważniejszy wniosek z tego badania, to moim zdaniem, informacja, że z krajów Europy Środkowo-Wschodniej Polska ma najniższy klin podatkowy. A Węgry są na drugim biegunie, z najwyższymi podatkami pobieranymi przez Państwo – 48,2%. Gdyby więc nasz kraj chciał pójść ścieżką wydeptaną przez Węgrów to nikt z nas, w tym kontekście, by się z tego nie ucieszył. Polska odstaje trochę w opodatkowaniu osób wychowujących dzieci. W tym temacie jednak trochę się poprawiło. Mamy stary system podatkowy, który ciągle był „poprawiany”. Jest coraz bardziej skomplikowany. Polska przoduje w ilości stron tworzonego corocznie prawa, a większość z niego to przecież podatki. Skłonna jestem przyznać rację ekspertom, że trzeba system podatkowy stworzyć na nowo. Ale nie można tego robić w pośpiechu, trzeba bardzo dobrze temat przemyśleć, skonsultować, czerpać z doświadczeń innych. Pomysły odważne, nowoczesne są bardzo potrzebne. Impuls jaki dostałaby gospodarka po mądrych zmianach byłby, moim zdaniem, ogromny.

Czy uwierzyliście w projekt, że będziecie zarabiać kilkaset złotych więcej? Zauważyliście ten projekt? Wierzycie, że kiedyś uda się go wprowadzić? Podzielcie się proszę swoim zdaniem.

 

Reklamy

10 Comments Add yours

  1. Iwona Kmita pisze:

    Dzięki za, jak zawsze, przystępny język i za wyjaśnienia. Tak, usłyszałam o tym projekcie i szczerze mówiąc ani przez moment nie uwierzyłam, że wejdzie w życie. Pan poseł nie wyszedł przed szereg (w tej partii to niemożliwe) tylko ktoś zbyt późno policzył lub przegadał sprawę ze Zwykłym Posłem. I tyle w tej sprawie. Pozdrowienia

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja powiem szczerze, przez parę dni wierzyłam, że to możliwe. Pewno temu większe rozczarowanie teraz. Możesz mieć rację, ktoś za późno przeliczył, albo chodziło o sprawdzenie jaka będzie reakcja.

      Polubienie

  2. O wielu projektach już słyszałam. Wiele miała zrobić naprawdę dużo dobre. Niestety żaden z nich nie wszedł. Dlatego teraz ze sceptycyzmem odnoszę się do nowych pomysłów. Uwierzę, jak zobaczę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dawno się już nauczyłam, w życiu zawodowym, żeby nie czytać projektów, bo są albo bardzo dalekie od efektu końcowego, albo nigdy nie wchodzą w życie.
      Pewno święta pomogły, że dałam się nabrać, chciało się czegoś pozytywnego.

      Polubienie

  3. babownia pisze:

    Ja nie słyszałam o projekcie Ula, ale ostatnio odcięłam się od telewizji bo mam niekończący się remont w domu i zmiany zawodowe. Myślę, że to byłaby rewolucja, a PiS robi chyba tylko te wygodne dla siebie „rewolucje”. W moim środowisku zawodowym właśnie taka się toczy. I też są „obiecanki cacanki” niestety.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie lubie „rewolucji”, które są nieprzemyślane, zbyt szybko przeprowadzone i niestety mogą zrobić więcej szkody niż dobrego…. Trzymaj się zawodowo, trudny czas przed Toba…. Oby jednak wyszło lepiej niż sądzimy…

      Polubienie

  4. armi pisze:

    do tych wyliczeń statystycznych można mieć bardzo dużo zastrzeżeń
    wzięto do nich ‚średnie’ wynagrodzenia z różnych gospodarek
    te ‚średnie’ wynagrodzenia bardzo się od siebie różnią i można dzięki nim sobie pozwolić na bardzo różny standard życia
    wg poprzedniego pomysłu Morawieckiego by obniżyć podatki i składki najmniej zarabiającym mieli podnieść podatki i obciążenia tym, którzy zarabiają powyżej 6 tys brutto bo wg rządu te osoby zarabiają ‚dużo’
    6 tys PLN brutto na zachodzie europy to ok 1,5 tys euro czyli w wielu krajach kwota niewiele wyższa niż kwota wolna od podatku !!!
    nie stworzymy w Polsce klasy średniej uważając że zarobki 6 tys brutto to duże zarobki – mamy już zachodnie ceny
    Dla mnie dobre miesięczne dochody rodziny to takie za które mogę kupić/spłacać domek z ogródkiem, 1-2x w roku mieć tygodniowy wyjazd na wczasy, dodatkowe płatne zajęcia dla 2 dzieci, kupno/utrzymanie 1-2 samochodów klasy średniej, 20% oszczędzać na emeryturę i inne cele
    Do takiego poziomu życia wg potrzeba ok 3-5 tys euro m-c
    czyli klasa średnia w PL powinna mieć 12-20 tys zł netto / na rodzinę – dopiero kwoty zarobków powyżej takich kwot powinny być traktowane ‚wyższym klinem podatkowym’

    pozdrawiam
    ps
    fajny blog

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zdecydowanie się s Toba zgadzam. Statystyki służą tylko do próby porównania dwóch nieporównywalnych inaczej wielkości. Autorzy badań twierdzili, że spojrzeli na dane przez pryzmat siły nabywczej pieniądza, ale faktycznie nie widać tego na pierwszy rzut oka.
      Też uważam, że klasa średnia powinna znacznie więcej zarabiać. (Sama się do niej również zaliczam). Dlatego poprzedni pomysł podatkowy był dla mnie zupełnie nieakceptowalny. Ten nowszy, nie rządowy jednak, zakładał przeniesienie części obciążeń z pracowników na duże firmy, które przeważnie podatków nie płacą. To mogłoby dać korzyści obywatelom i w pewien sposób, choć pewno tylko czasowo, wyrównać sytuację firm na rynku. Jak będzie? Kto to wie… Pewno znowu zostanie podniesiona kwota wolna od podatku dla najbiedniejszych kosztem kwoty wolnej dla klasy średniej. To najprościej można zrobić, narażając się mniejszej części społeczeństwa….

      Polubienie

  5. Szczerze to coraz mniejszą wagę przywiązuje do takich różnych pomysłów i projektów. Dopóki coś nie wejdzie w życie, to staram się nie zwracać na to uwagi, bo po prostu tyle już fajnych pomysłów zostało wyrzuconych w kosz, że nie chcę się niepotrzebnie denerwować. I nie mówię tutaj tylko o obecnej władzy, ale ogólnie o sytuacji na przestrzeni lat.

    Polubienie

  6. anek73 pisze:

    Nie słyszałam o takim pomyśle… Na razie cieszę się z „podwyżki” – po 22 latach pracy dostałam 40 zł na miesiąc…. ech 😦

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s