Dlaczego bogaci bankrutują?

Całkiem niedawno pojawiły się w mediach informacje, że Boris Becker jest bankrutem. Sama zresztą ku przestrodze wrzuciłam tą informację na FB. Boris, słynny tenisista zarobił pewno z 50 mln dolarów wygrywając turnieje i występując w reklamach. Jak to możliwe, że mając tak ogromne pieniądze dzisiaj niewiele mu zostało? Zastanawialiście się nad tym? Wydaje się, że nie stał się alkoholikiem czy narkomanem, który na używki wydał całą swoją fortunę. Wiemy, że w jego życiu ważne były kobiety. Jego żona po rozwodzie dostała ponad 14 mln dolarów. Ale to dalej nie tłumaczy utraty wszystkiego.

Z własnego życia wiem, że im człowiek więcej ma tym więcej wydaje. Jak dostaniemy podwyżkę w pracy, to po paru miesiącach znowu wydajemy całą pensję i nic nie oszczędzamy. To zjawisko ktoś nawet nazwał inflacją stylu życia. Nasz poziom życia wzrasta wraz ze wzrostem naszej pensji. Tak sobie pewno myślimy, że zasłużyłem na lepszy los i sami sobie na to pozwalamy. Świadomie, bądź nie. My w swoim życiu mamy małą skalę możliwości. Tenisiści zarabiają miliony razy więcej niż my. Oni więc kupują sobie znacznie droższe zabawki. My  używaną Almere, a oni nowiutkie Ferrari. My jemy wypasioną kolację w restauracji za 100 zł, a oni jadą do hotelu za tysiące dolarów. Niby podobnie, tylko skala nie ta.

Wyobrażacie sobie, że sportowiec będzie „oszczędzał”? Mam na myśli najprostsze rozumienie oszczędzania, czyli odmawianie sobie czegoś. Trudno sobie to wyobrazić. A z drugiej strony patrząc, czy człowiek bogaty ma inny żołądek niż biedny? Rzeczywiście musi znacznie więcej wydawać na jedzenie? Nie wydaje mi się. Co najwyżej je rzeczy zdrowsze, nie przygotowuje ich sam, no chyba, że dla przyjemności. Sportowiec to też przedsiębiorca, musi dbać o swój wizerunek, kontakty sportowe czy inne ważne dla jego kariery, ale wszystko można wykonywać z umiarem.

Człowiek, który dużo zarabia, dużo też wydaje. Sportowcy często kupują cudowne rezydencje. Zatrudniają potem w nich masę pracowników: ogrodników, sprzątaczki. Są członkami prestiżowych klubów, wyjeżdżają  na drogie i częste wakacje. Oczywiście zatrudniają też menadżera.

Co jeszcze cechuje takich ludzi, moim zdaniem bardzo często brak wiedzy finansowej. Sportowiec na trening i zawody poświęca gigantyczną ilość czasu od najmłodszych lat, nie zostaje mu go więc zbyt dużo, a jak go już ma to woli go spożytkować na odpoczynek i… nie ogranicza się niczym. Zrozumiałe zachowanie, kiedyś trzeba żyć, nacieszyć się tym co się ma. Pewno każdy z nas to zna. Ale niestety trzeba to zrobić z umiarem. Jeśli nie mają czasu na własne poszerzanie wiedzy to zatrudniają kolejnych pracowników, tym razem do zarządzania finansami. Wyobrażacie sobie Beckera czy Lewandowskiego, który sam siada przed komputerem i przygotowuje przelewy? Prąd, gaz, telefon? A skoro tego nie robi, to zwyczajnie prawdopodobnie nie wie ile wydaje. .. A to jeden z podstawowych punktów zarządzania finansami nie tylko domowymi, musimy znać swoje wydatki, ich strukturę ale i wielkość. Powinniśmy je planować. Ciekawe, ile z tych osób wiele ile ich kosztuje utrzymanie swojego domu (często nie jedynego)? Jeśli zatrudnieni ludzie spełnią ich oczekiwania, są specjalistami w swojej dziedzinie, a sportowiec chce ich słuchać i realizować ich rady to nie usłyszymy o nich w mediach. Ale jeśli źle trafią, szybko mogą się stać medialnym newsem. Przeważnie jednak w sporcie wysokie pensje nie są wypłacane przez krótki czas, kontrakty podpisuje się na pare lat. A potem może i kolejne. Gdy się więc choć trochę interesuje wynikami inwestycji i nie zdarzy się nic nadzwyczajnego (kryzys z 2008r) to w porę powinno się zapobiec nadchodzącej katastrofie.

Jedna ważna zasada, którą przestrzegać powinni i bogaci i biedniejsi: nigdy nie inwestujemy w jeden instrument, w jedna branżę, ani nie robimy tego w jednym banku itp. Inwestycje czy oszczędności muszą być zdywersyfikowane. To jedyny sposób na ograniczenie ryzyka. Gdy stracimy nawet w całości jedną z nich, która powiedzmy stanowi 5% naszego portfela to nie będzie tragedii, ale gdy stracilibyśmy połowę czy całą zainwestowaną kwotę to już katastrofą można nazwać.

Pomyślcie jak zachowują się ludzie, którzy wygrywają duże pieniądze choćby w polskim Lotto. Ciągle się słyszy, że w rok, dwa, czy trzy stracili wszystko. Skonsumowali, rozdali, imprezowali i zostali z niczym. A tu nie będzie kolejnej wygranej, żeby się odbudować… Co jest winowajcą takiej sytuacji? Wygraliśmy 5 milionów, wydaje nam się to niewyobrażalna kwota, ale jednak to tylko 6 zer… ona też się skończy. Każdy człowiek powinien zrobić sobie plan, choćby i szacunkowy, ale trzeba wziąć kartkę papieru, no dobra może być też otwarcie arkusza Excela i spisać co chciałoby się zrobić z takim pieniędzmi.

Na przykład: 1 milion na zakup domu, 1 milion rozdam rodzeństwu, 1 milion na dom dla rodziców, 500 tyś na samochód, 500 tyś na podróż dookoła świata.

No i nazbierało nam się 4 miliony. Czy pozostały milion wyląduje na lokacie? W funduszach inwestycyjnych? Może w udziałach w jakiejś firmie? Pewno nie koniecznie, rozejdzie się na drobiazgi, na dużo drobiazgów… Tu impreza, tam impreza… I co dalej? Zostajemy z domem, który trzeba utrzymać, z drogim w utrzymaniu samochodem. Rodzice nie mają za co utrzymać domu, który im zafundowaliśmy i co dalej? Prace pewno rzuciliśmy w międzyczasie bo po co ona nam milionerom…. Dobrze, że choć zostaną nam wspomnienia z podróży, choć… możemy psychicznie ich nie wytrzymać, porównując się z obecną sytuacją.

No cóż wygrana w Lotto to też pułapka. Wielka szansa ale i wielkie ryzyko, że zniszczymy swoje życie.

Co można doradzić:

– zróbmy plan tego co mamy, ten na teraz, ale i ten co będzie potem, czyli na parę lat do przodu,

– interesujmy się swoimi inwestycjami,

 i zapomnijmy, o odruchu, że zasłużyliśmy więc możemy wszystko sobie kupić.

Nauczmy się cieszyć małymi rzeczami, nagradzajmy się gdy zrobiliśmy coś lepiej, np. gdy dostaliśmy podwyżkę za część się zabawmy. Ale drugą część zaoszczędźmy. Starajmy się zachować umiar, nic nie jest dane wiecznie. Wszystko kiedyś się skończy, nawet ogromne pieniądze. Jeśli będziemy mieć oszczędności, to trudny okres jakoś przetrwamy i wrócimy do normalności. Ale jeśli ich nie mamy nie daj boże zaciągniemy kredyty, żeby wysoki poziom życia utrzymać. A to nie tędy droga. Gdy nie będziemy już zarabiać tyle ile dotychczas musimy obniżyć poziom naszego życia, a nie zaciągać długi, które mogą być tylko gwoździem do naszej finansowej trumny.

Ciekawa sprawa, do wielkich pieniędzy ale i do tych mniejszych wystarczy stosować te same zasady. Tak samo to działa. Przy tych wielkich pewno trudniej zauważyć granicę, gdzie staje się to już niebezpieczne. Ale czy na pewno?

Powiecie, że was to nie dotyczy, ale czy na pewno? Zajrzyjcie na stronę 3obieg.pl i przeczytajcie dlaczego Polacy bankrutują… Mnie wyniki badań zaskoczyły.

Na blogu wolnym być znajdziecie parę rad, które przydadzą się każdemu.

Zapraszam jeszcze do Diany z Pieniądz jest Kobietą na parę słów o tym na co należy zwracać uwagę gdy inwestujemy.

I jeszcze jeden link Wam podrzucę, do tekstu Marcina Iwuć, z przykładami, kto tak naprawdę jest bogaty. Marcin porównał finanse 4 osób, bardzo ciekawe wnioski dotyczące zarządzania majątkiem (niewielkim albo gigantycznym) znajdziecie na jego końcu.

Ważne, żeby przemyśleć temat, żeby się chwilę pochylić nad nim i nad naszym własnym podejściem do finansów. Zdecydujmy świadomie gdzie chcemy być za 10, 20 a może 40 lat. Jeśli macie ochotę podyskutować zapraszam zostawiajcie komentarze, chętnie poznam Wasz zdanie.

Reklamy

14 Comments Add yours

  1. Oglądałam kiedyś taki dokument o znanym bokserze chyba Mikeu Tysonie, który również był tej klasy milionerem, a został bankrutem. Jak sam twierdził, od finansów miał managerów, którym nawet sam nie wiedział…ile płacił. To go zgubiło – nie wiedział ile zarabiał i ile wydawał. Kupował, ale pieniędzmi, kosztami i skutkami utrzymania swoich drogich zabawek, nie interesował się w najmniejszym nawet stopniu. Zaufał obcym ludziom w najważniejszej kwestii i nie byłoby to jeszcze takie złe, gdyby nie całkowita ignorancja z jego strony w tym temacie. Jak to mówią, nie tak ważne ile zarabiasz, ważne ile ci zostaje…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Mateusz z odlozmilion.pl pisze:

    Nieważne ile zarabiasz, ważne ile Ci zostaje. Bardzo proste.

    Głównym winowajcą jest właśnie dziecięca mentalnośc, która nakazuje myśleć o tym co jest tu i teraz. „Ja chcę, więc ja muszę mieć”. „Pieniądze są po to, aby je wydawać”. „Co Ci z tego ciułania, jak może Cię auto na pasach potrącić”.

    Nawet ktoś gdzieś napisał o tym, że ludzie odkładający pieniądze są niewolnikami pieniędzy, co jest odwróceniem prawdy o 180 stopni! Ludzie, którzy mają pieniądze nie są niewolnikami, wręcz przeciwnie – panują nad swoim losem. W niewoli są ludzie, którzy na własne życzenie żyją od wypłaty do wypłaty i jeszcze mówią, że Ci, którzy mają oszczędności mieli po prostu szczęście w życiu.

    Polubione przez 1 osoba

  3. babownia pisze:

    Świetny wpis Ula. Bardzo motywujący i jasno tłumaczący psychologię działania przeciętnego człowieka. To dokładnie tak jak piszesz. Gdy dostaję nagrodę finansową myślę sobie, to tylko moje pieniądze. Nagroda. Mam więc PRAWO wydać ją na swoje przyjemności. Raz, dwa, trzy i się rozpływają pieniążki 🙂 A niewiele się w życiu zmienia. Buziaki Ula ❤

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ewa Król pisze:

    Raczej problemem nie jest to, że osoba dużo zarabiająca dużo wydaje – w końcu ma na to środki. Problemem jest zmiana stylu życia, kiedy sytuacja się zmieni i życie ponad stan, nawet wbrew rozsądkowi. Siła nawyku to siła potężna – zwłaszcza, jeśli jest to nawyk niosący nam coś dobrego i miłego.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Moim zdaniem nie tylko bogaci bankrutują :). Większość społeczeństwa nie ma pojęciu o pieniądzach i zarządzaniu nimi. Wystarczy popatrzeć jak wiele osób ma w banku kredyt na dom, na który ich szczerze mówiąc nie stać. Najmniejsze zawirowania w kursach walut, problemy z regularnymi dochodami powodują zachwianie finansowe. Większość osób nie potrafi nawet zapanować nad swoją kartą kredytową ;). Wiem coś na ten temat, ponieważ pracowałam przez pewien czas w banku.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Dużo pieniędzy = dużo pokus, a nie każdy umie sobie z nimi radzić, w szczególności gdy pieniądze spadły mu z nieba.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Prawda jest taka, że żyjemy na takim poziomie, na jaki nas stać – lub na takim poziomie, o którym marzymy. Sama mam znajomą, młoda dziewczyna, która jest na utrzymaniu męża (więc im się jakoś specjalnie nie przelewa), a już ma kredyt i do tego dwie karty kredytowe. O ile kredyt jestem w stanie zrozumieć – musieli kupić auto – o ile karty kredytowe zadłużają „na bieżąco”, z tygodnia na tydzień, bo nie chcą odpuścić tych, czy innych przyjemności.
    Myślę, że u ludzi bogatych działa podobny mechanizm, tyle, że na większą skalę

    Polubione przez 1 osoba

  8. Ania pisze:

    ❤ inflacja stylu zycia! tak! podobnie uważam o osobach żyjących na kredyt. zrujnowanie milionowych budżetów przez bogatych to kapitalny temat! sportowcy, mniej rozsądni biznesmeni (#januszebiznesu), ci co wygrali w lotka. mega ciekawe.

    Polubione przez 1 osoba

  9. Bankrutują, to bankrutują, ich decyzje, ich sprawa 😉

    Polubione przez 1 osoba

  10. Chadonistka pisze:

    Problematyczny jest jak sama zauważyłaś, stan wiedzy dotyczącej zarządzania finansami. I to dotyczy zarówno „szaraczków” jak i ludzi zamożnych. Jeszcze w szkole edukacja na ten temat jest bardzo kiepska, a potem przeważnie zabiegani w codzienności nie mamy na to czasu/chęci.

    Polubione przez 1 osoba

  11. Ewa Sobania pisze:

    Sprawdza się stare powiedzenie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tylko tym jest w stanie sobie wytłumaczyć to, że niektórzy sportowcy oszukują fiskusa 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  12. hegemon pisze:

    Bardzo często najlepsi sportowcy mają znacznie mniej sprawny mózg niż mięśnie. Na rozwój czegoś trzeba było postawić. Z drugiej strony ich bankructwa są bardzo spektakularne, a ilu jest zwykłych ludzi, którzy też bankrutują? Jakie są proporcje tych bankructw? Ciekawa byłaby taka statystyka, tylko nikt chyba nie prowadzi takich zestawień…

    Polubione przez 1 osoba

  13. Tak jak piszesz bankrutują z tych samych powodów co biedni 🙂 Żyją tu i teraz, nie myśląc o przyszłości i inwestycjach. O odkładaniu pieniędzy tym bardziej. A zmianę zaczyna się w głowie. Póki nie zobaczą potrzeby orientowania się w swoich finansach i sprawdzenia w jakim miejscu są teraz – nie ma szans na zmiany czy chociaż ogarnięcie tematu. I to dotyczy wszystkich. I biednych i bogatych.

    Polubione przez 1 osoba

  14. Bardzo wyczerpująco, bardzo dziękuję. Masz rację – życie ponad stan i brak kontroli nad wydatkami nas wykańcza…Niestety. Trzeba być mocno świadomym, by nie wpaść w tę pułapkę

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s