Co dzisiaj na obiad?

Jedzenie, nasza codzienność, każdy dzień się koło niego kręci. Najpierw śniadanie, obiad, kolacja, zakupy, żeby było co zjeść, zmywanie, sprzątanie stołu itp. itd.

I codzienne odwiecznie zadawane pytanie co dzisiaj na obiad? „Uwielbiam” odpowiedź cokolwiek… Ostatnio mój mąż się nauczył odpowiadać, że schabowe… Tak na przekór, bo staramy się ograniczać jedzenie tłustego, niezdrowego, a uwielbiany przez moją drugą połówkę schabowy jest bardzo dobrym przykładem takiego właśnie jedzenia…

Wszystko co związane z jedzeniem zajmuje nam wiele czasu każdego dnia, a skoro tak, ma oczywiście również wpływ na nasze portfele.

Jemy, żeby przeżyć, ale jemy też dla przyjemności. Jedzeniem zagryzamy smutki i stres. Jedzeniem możemy też przekazywać nasze uczucia, a nawet na nie wpływać. To co jemy jest naszym wyborem, dokonujemy tych wyborów ciągle. Ciekawe co jest najważniejsze przy podejmowaniu tych decyzji? Jemy przede wszystkim to co lubimy? A może to co szybko się przygotowuje? A może to co jest najtańsze? Albo to co jest najzdrowsze? Pewnie gdzieś tam mieszają się te nasze preferencje.

Ostatnio mamy modę (?) na zdrowe jedzenie, choć też modne jest jedzenie na mieście, czy też jedzenie w pracy kupionych w stołówkach posiłków. Chyba, każdy z nas, w zależności od naszego otoczenia i filozofii życiowej ma swój model, który zresztą się pewno zmienia.

O jedzeniu w pracy, już był u mnie tekst, to co jemy zdecydowanie ma wpływ na nasze finanse. A dzisiaj bardziej chciałabym się przyjrzeć zdrowemu jedzeniu.

Co to w ogóle jest zdrowe jedzenie? Pewno tyle odpowiedzi ile odpowiadających. Dla mnie zdrowe jedzenie to przede wszystkim jedzenie zróżnicowane, tak, żeby nasz organizm miał dostarczone wszystkie potrzebne składniki odżywcze. Z drugiej strony ważne, żebyśmy zachowali jako taką sylwetkę, bo wiadomo, że nadwaga jest przyczyną wielu chorób, więc po co sobie szkodzić. Myślę, że coraz więcej z nas wie też, że w jedzeniu przetworzonym jest ogromna ilość chemii, która też nam nie służy. Do tego oczywiście musi być smacznie i kolorowo 🙂

W efekcie decydujemy się jeść chudo, z mniejszą ilością soli i cukru i przede wszystkim bez chemicznych dodatków. Albo więc znajdziemy restaurację/stołówkę która nam zapewni takie jedzenie, choć to bardzo trudne, choć nie mówię że nie możliwe. Trudne choćby z tego powodu, że cukier i tłuszcz dają smak, dużo więcej wyrazistego smaku, więc trudno, żeby ich nie było w sprzedawanych potrawach. Albo sami bierzemy stery w swoje ręce i wracamy do gotowania w domu. A to czynność czasochłonna. Rezygnujemy z kupowania pudełek z mrożonymi potrawami. Kupujemy stosy warzyw, owoców, ciemny chleb i zagrodowego kurczaka. Wiele osób świadomie zmniejsza spożywanie mięsa, a wędliny robi samemu. A wydawałoby się, że coraz bardziej korzystamy na osiągnięciach cywilizacji i zmniejszamy czas na gotowanie. No chyba, że myślimy o szybkowarze, który trochę czasu nam oszczędza, a i składniki odżywcze zostają nam w potrawie a nie parują…

Pojawiają się też opinie, że na chorobę cywilizacji, raka, właśnie ma wpływ ilość zjedzonego mięsa i produktów zwierzęco pochodnych. Nawet już lekarze doradzają pacjentom zmieńcie dietę na wegańską… Znam parę takich przypadków. Przerzucamy się więc na coraz większą ilość warzyw.

Warzywa, szczególnie sezonowe, są sporo tańsze od mięsa, choć oczywiście zjadamy ich  więcej niż bylebyśmy w stanie zjeść tego pierwszego. Więcej czasu też potrzebujemy na ich przygotowanie. Gotowanie jest oczywiście znacznie krótsze, ale obieranie, krojenie czy tarcie czas zabierają. A czy taka dieta jest droższa? Warzywa, szczególnie w sezonie letnim i jesiennym są najtańsze w roku. (A po sezonie warto mieć własne przetwory). Ziemniaki poniżej 1 złotego, marchewka za 1-2 zł za kilogram. A tymczasem najtańsze mięso kosztuje już ok. 10 zł, ale potrafi i kosztować 40 zł. Nie będę tu wspominać o wołowinie argentyńskiej czy innych wyjątkowych okazach. Wędlina też do tanich nie należy, jej ceny zaczynają się około 15-20 zł, a końca cen nie widać…  Jest wiele produktów, którymi mięso możemy zastąpić, przede wszystkim roślinami strączkowymi: fasolą, soczewicą, ciecierzycą, które niezbyt często goszczą na naszych stołach,  a zupełnie niesłusznie. Mają podobne wartości odżywcze jak mięso. Weganie mięso zastępują produktami sojowymi, takim jak tofu, czy tempeh. Źródłem białka są też wszelkie orzechy, a także pestki i nasiona wielu warzyw (sezam, słonecznik, len).

Do tego możemy dołożyć przygotowywanie produktów ze zbóż jak najmniej przetworzonych, wykorzystując choćby razową mąkę, otręby, kasze w których też znajdziemy dużo białka, a potrawy z nimi na długo zaspokoją głód.

Powiecie, że wcale nie są tanie wymienione przeze mnie produkty. I tak i nie. Pamiętajcie, że gdy kupujemy np. soczewicę w 20 dkg opakowaniach to zapłacimy za nią drożej niż gdy kupimy tą samą soczewicę na wagę, a nie w kolorowym opakowaniu, z marką jakiejś tam firmy. To samo dotyczy się orzechów, tanie nie są, ale warto sprawdzić różne sklepy i różne opakowania. A reszta to sezonowe warzywa, dużo sezonowych warzyw i wszelkie kasze, które też drogie nie są 🙂

Nam udało się sporo zmienić naszą dietę w ostatnich latach. Warzyw u nas coraz więcej, wędlinę jemy raz dziennie. Co do mięsa na obiad, to tu nie udało mi się jeszcze przekonać mojego mięsożercy, żeby z niego rezygnować częściej, ale jesteśmy na dobrej drodze. Córa prowadzi wegańską restaurację, często więc coś warzywnego nam podrzuci i w ten sposób może i tu uda nam się trochę zmienić przyzwyczajenia. Do czego każdego zachęcam. Warto krok po kroku zmieniać swoje menu na zdrowsze. Jak dobrze pomyślimy, nie będzie nas to więcej kosztować.

Jak Wy podchodzicie do jedzenia? Gotujecie sami? Zastanawiacie się nad tym co jecie? Jesteście mięsożercami, czy może bliżej Wam do warzywnego menu? Dajcie znać w komentarzu co myślicie. Jedzenie to temat rzeka, chętnie posłucham Waszych opinii.

Reklamy

9 Comments Add yours

  1. Mąż pisze:

    Schabowy jest OK ! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. ula mamonik pisze:

    Ja jestem mieszkanką wsi. I na wsi z tym jedzeniem jest trochę inaczej. Nie marnuje się – po prostu trafia do innych żołądków 🙂 Nadmiar ugotowanych ziemniaków ląduje u kur. To samo jeszcze nie zepsute, ale nadmiernie dojrzałe owoce. Chleb i cała reszta produktów też jest zjadana przez pupili – które wolą domowe jedzenie od suchej karmy.
    Takie standardowe przetwarzanie jedzenia do końca – i jak najmniej marnowania. Jednak chociaż sama się z tym problemem nie mierzę – widzę go gdy jestem u siostry mieszkającej w mieście. Serce mi pęka jak widzę chleb lądujący w koszu, czy reszty z obiadu w sedesie. Teraz chociaż wprowadzono osobne kosze na organiczne resztki. I teoretycznie jakoś dalej jest to przetwarzane. Jednak dalej warto zastanowić się podczas zakupów. Jedzenie to często ponad 20% naszego miesięcznego budżetu. I to właśnie tutaj najłatwiej jest zaoszczędzić pieniądze 🙂
    U nas – głównie dzięki moim rodzicom – królują domowe jajka, warzywa i owoce na stole, od przetworów uginają się półki w piwnicy, od mrożonek zamrażalki 🙂 Mamy miejsce i możliwości – i z nich korzystamy. Aczkolwiek sporo pracy to kosztuje – ale mimo wszystko uważam że warto 🙂
    A ze zmian żywnościowych – ostatnio staram się zamienić słodycze na te zdrowsze. O całkowitym ograniczeniu póki co nawet nie marzę

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj tak, marnujemy bardzo dużo jedzenia. Niestety Polska jest w czołówce europejskiej. Przykre to nie koniecznie tylko dlatego, że wyrzucamy ponoć rocznie w ten sposób około 2 000 złotych, ale i dlatego że żywności na świecie jest za mało i ludzie głodują….

      Lubię to

  3. Asia pisze:

    Absolutnie nie zgadzam się z tym, że dieta wegańska jest najzdrowsza.
    W każdym sposobie żywienia są elementy nie służące ludziom, bo to co technologia i zmiany w roślinach i zwierzętach zmieniły dopiero wychodzi, jak wpływa na ludzi. Np. taka soja – trudno dostać stare odmiany, niemodyfikowane, a te obecne działają tragicznie zwłaszcza na ludzi z problemami hormonalnymi. A na drugim biegunie są np. przemysłowo hodowane zwierzęta, gdzie w mięsie znajdziemy wiele rzeczy które znaleźć się na talerzu nie powinny.
    Jesteśmy wszystkożercami z natury, jeśli chcemy być jak najzdrowsi powinniśmy brać to co najlepsze z wszystkich darów natury. A w ostatnich latach jeszcze doszła do tego wiedza jak najlepiej unikać tego, co człowiek zniszczył w tych darach…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się, najlepiej jeść to co naturalne i jeść wszystko 🙂

      Lubię to

  4. Agar i Piżmo pisze:

    ja mam ten komfort, że do mojej babci przychodzi pani, która gotuje i zawsze gotuje za dużo więc mogę sobie coś zabrać 😛

    Polubione przez 1 osoba

  5. Nie jem mięsa, co samo z siebie narzuca pewną kreatywność w przygotowywaniu posiłków. Mój maż twierdzi, że zawsze wiem, co ugotować i potrafię wyczarować obiad dla czterech osób nawet „z pustej lodówki”. Nie jestem o tym aż tak przekonana, ale to miłe, że jest zadowolony z mojego gotowania 😉

    Lubię to

    1. Nie jedzenie mięsa zmienia zdecydowanie podejście do gotowania i pobudza kreatywność. Trzeba trochę wysiłku włożyć w przygotowanie potrwa, nie wystarczy kanapka z wędliną 😉

      Lubię to

  6. babownia pisze:

    Ula, o tym, że ja gotuję w domu wiadomo, bo przecież Babownia to również kulinaria. W domu mam mięsarian i vegan, muszę gotować różnorodnie i w sumie bardzo to lubię, bo weganizm otworzył przede mną nowe horyzonty. Ja sama jem już bardzo niewiele mięsa, bo mi zwyczajnie nie smakuje, natomiast blisko mi do wegetarianizmu, bo produkty mleczne (sery i kefiry) to moje ukochane produkty. Staram się gotować zdrowo i unikam e. Ale zdarza mi sie nagrzeszyć 😀 Buziaki!!!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s