Jesienne budżetowanie czyli walka o marzenia

W wielu firmach trwa coroczny okres budżetowania. Zarząd albo właściciel firmy określają cele jakie chcieliby osiągnąć w kolejnym roku, ale i w latach kolejnych. A potem każdy dział stara się opracować działania, które mogą pomóc w osiągnięciu tego firmowego celu. Planowana jest sprzedaż firmy, szacowane są koszty. Przewidywane są niezbędne inwestycje, żeby cel na przyszły rok osiągnąć. Do tego powstaje tzw. Cash Flow, czyli zestawienie potrzeb gotówkowych.

W pracy pewno się przyzwyczailiśmy już do tych działań, jesień kojarzy nam się być może właśnie z nimi. A czy w domu, wasze prywatne finanse też planujecie? Czy przyszło Wam to w ogóle do głowy, że tak naprawdę nasze domowe budżety też wypadałoby planować? Dom to takie małe przedsiębiorstwo, tu też potrzebujemy gotówki i mamy jakieś cele, a częściej mówimy, na nie marzenia. Nie koniecznie nasze budżetowanie musi się zaczynać jesienią, ale w sumie czemu nie? W przypadku domowych planów, możemy powiedzieć o tzw. budżetowaniu kroczącym, czyli ciągłym uzupełnianiu naszego planu o kolejny okres. W pracy planujemy 12 miesięcy a po miesiącu dokładamy kolejny miesiąc, żeby cały czas mieć plan roczny. W domu, pewno nikt nie robi aż tak długich planów, choć czasami są one bardzo potrzebne. W domu planujemy pewno na miesiąc, albo na góra trzy. Chyba, że zamierzamy wziąć kredyt hipoteczny to wtedy zdecydowanie powinniśmy się zastanowić nad dłuższym planowaniem.

Może tej jesieni usiądźmy z naszym partnerem/partnerką i zastanówmy się jakie marzenia chcielibyśmy spełnić w najbliższym roku. Zróbmy ich listę, oszacujmy ich wartość. Ustalmy jak prezes firmy, że to będą nasze cele na najbliższy rok, pięć czy może i więcej lat. Otwórzmy Excela i zacznijmy liczyć i spisywać.

Ile zarobię ja, ile zarobi moja druga połówka. Oszacujmy te wartości na najbliższy miesiąc, a potem na kolejne miesiące. Jeśli wasza pensja jest stała, nie macie pensji uzależnionej np. od wyników sprzedażowych to nie będzie to trudne. Jeśli prowadzicie firmę i wasz zarobek, to wolne środki jakie możecie z firmy wypłacić, to też będzie trudniej.  Szczególnie gdy firma jest „młoda” albo bardzo sezonowa.

Zastanówcie się czy są możliwe jakieś dodatkowe przychody – dodatkowa praca, wypłaty odszkodowań (np. za urodzenie dziecka) darowizny od najbliższych, czy może zwrot zainwestowanych wcześniej pieniędzy. Dodajcie też oczywiście pieniądze z 500+ jeśli wam się należy (i do kiedy wam się należą).

W ten sposób powstanie jedna stron naszego planu. Po drugiej stronie będzie więcej liczenia trzeba oszacować wszystkie wydatki. Jeśli planujecie je na bieżąco będzie prosto, jeśli nigdy tego nie robiliście czeka was więcej pracy. Sporo na ten temat opowiedziałam Iwonie z bloga Ja kura niedomowa, w tekście który znajdziecie tutaj: http://www.jakuraniedomowa.pl/budzet-domowy/ Iwona dołożyła też do teksu propozycję planowania, ubraną w plik  Excel’a, który można pobrać na jej blogu. Zaplanować musimy stałe opłaty, koszty jedzenia, chemię, kosmetyki, odzież, ale i wydatki okazjonalne: jak np. ubezpieczenie samochodu, czy zakup książek do szkoły. Stąd w jednym miesiącu wydatki mogą być zupełnie inne niż w innym. Pamiętać musimy też o naszych zobowiązaniach finansowych, czyli spłatach kredytów, czy wpłatach cyklicznych np. na IKE. Zaplanujmy też kwoty na przyjemności: wyjście na piwo ze znajomymi, czy wyjazd na weekend. Powinniśmy też dołożyć parę procent na nieprzewidywane wydatki: np. naprawę zepsutego samochodu czy lekarstwa.

Gdy z jednej strony zsumujemy nasze dochody, z drugiej strony zobaczymy sumę naszych wydatków na życie i inne zobowiązania, łatwo porównać te dwie wartości. Gdy planowane przychody są większe od wydatków różnica to oszczędności które możemy odłożyć na czarną godzinę, a ich część, albo i całość, jeśli tak zdecydujemy, przeznaczyć na spełnienia któregoś z marzeń. Uważam, że całych oszczędności nie powinniśmy od razu wydawać. Powinniśmy mieć przynajmniej 3 miesięczne przychody odłożone na wszelki wypadek. A jeszcze lepiej gdyby to było 6-krotne nasze wynagrodzenia.  Tak, żebyśmy mogli spać spokojniej gdy wydarzy się coś złego.

Być może naszym celem-marzeniem, jest właśnie odłożenie na poduszkę bezpieczeństwa. Ale tu też należy być ostrożnym. Nie możemy rezygnować z wszystkich marzeń, choć te małe, należy od czasu spełniać, inaczej braknie nam motywacji do dalszego oszczędzania.

Jeśli nasze przychody są niższe niż nasze wydatki, bądź kwota która nam , planowo, powinna zostać jest zbyt niska. Powinniśmy przyjrzeć się naszym wydatkom i poszukać oszczędności. Moje propozycje znajdziecie we wcześniej wymienionym wywiadzie ze mną, ale i w innych moich teksach, jak choćby o mojej przygodzie z GUS… Oczywiście można to też zmienić zwiększając nasze przychody – szukając dodatkowej pracy, bądź zmieniając pracę na lepiej płatną.

Gdy już zrobimy „ostateczny” plan i przyjmiemy go do realizacji to jeszcze nie koniec naszej walki o marzenia. Tworzenie planu ma tylko wtedy sens, gdy od czasu do czasu sprawdzimy czy rzeczywiście idzie nam tak jak zaplanowaliśmy. Czy kwota która nam zostaje na koniec miesiąca jest porównywalna z tą, którą oszacowaliśmy? Jeśli jest istotnie mniejsza, wypada przyjrzeć się gdzie popełniliśmy błąd, czego nie doszacowaliśmy? Jeśli  były to nasze  małe grzeszki, które więcej  się nie powtórzą i tylko nieznacznie przekroczyliśmy „budżet” nic nie róbmy. Jeśli jednak sytuacja będzie się powtarzać lepiej skorygować nasz plan. Chyba, że zdecydujemy że chcemy walczyć z tym małym przyzwyczajeniem i mamy szansę tą walkę wygrać.

Ciekawe jak tam Wasze planowanie i spełnianie marzeń? Udaje się Wam osiągać postawione cele? Jest to dla Was ważne, czy wolicie pójść na żywioł? Cieszyć się obecną chwilą i nie myśleć o przyszłości? Przypuszczam, że ja przez wykonywany zawód mam w głowie, że najważniejsze jest … bezpieczeństwo finansowe rodziny. I przez to sporo naszych marzeń jeszcze musi poczekać.

Reklamy

6 Comments Add yours

  1. Iwona Kmita pisze:

    Takie planowanie to na pewno dobra rzecz, ale w domu, w rodzinie chyba mało realna. trudno przewidzieć wszystkie wydatki, w grę wchodzą zdarzenia losowe, choroby (koszty leków!) i temu podobne. Ja staram sie przynajmniej odkładać po pensji na stałe opłaty i tygodniowe wydatki na tzw. życie. Ale średnio mi idzie własnie przez tę nieprzewidywalność.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dobry zwyczaj odkładanie zabezpieczanie sobie potrzebnych pieniędzy na tydzień czy miesiąc 🙂 Jak zacznie się planować po jakimś czasie dochodzi się do wprawy, i moim zdaniem dzięki tej „kontroli” wydatki stają się bardziej przewidywalne. Oczywiście zawsze może zepsuć się samochód… Dlatego planuje się pozycję: nieprzewidywane wydatki, a najlepiej odłożyć je na innym koncie, albo w innej kopercie 🙂

      Polubienie

  2. Przyznam szczerze, że planuje, ale nie tak konkretnie, ale dość elastycznie. Taka zasada u nas najbardziej się sprawdza i rzeczywiście możemy czuć się w pewnym sensie bezpiecznie z poduszką finansową

    Polubione przez 1 osoba

    1. Każda forma zaplanowania nad swoimi finansami jest dobra. A poduszka finansowa na wszelki wypadek to… Lepszy sen 🙂

      Polubienie

  3. Dana pisze:

    Od wielu lat prowadzę osobiste planowanie finansowe, jednak ostatnie 3 lata były największym wyzwaniem. Kupowaliśmy z mężem mieszkanie i planowaliśmy ślub, musieliśmy więc bardzo dokładnie oszacować, ile pieniędzy potrzebujemy, ile oszczędności mamy już odłożonych, z jakimi wydatkami przyjdzie nam się zmierzyć… Musieliśmy to rozpatrywać nie tylko krótkoterminowo, ale i długoterminowo – przy kupnie mieszkania mieliśmy już pierwszą estymację, jakie wydatki czekają nas rok później w związku ze ślubem. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że bardzo nam to pomogło i pozwoliło uniknąć niemiłych niespodzianek. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. To faktycznie wielkie wyzwanie. Jeden duży wydatek to już wyzwanie. A co dopiero kilka pod rząd. Planowanie bardzo pomaga. A gdy ma się już doświadczenie to jest łatwiej. Dlatego warto zacząć jak najwcześniej je zdobywać. Super że wróciłaś juz do blogowania. Dziękuję za odwiedziny 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s