Samochód to luksus?

Jakiś czas temu gdy Polacy dostali pierwsze wypłaty z 500+ media informowały, że wzrósł import samochodów używanych do Polski. Co można było tłumaczyć wzrostem zamożności rodaków. Rozpisywano się dużo na ten temat, przeliczano ile to tych pojazdów do nas przyjechało, ile średnio wydaliśmy i jak to było szkodą dla dzieci.

Czy było szkodą dla dzieci trudno powiedzieć, bo mam nadzieję, że te dzieci były później tymi samochodami wożone, czy to do przedszkola, do szkoły, czy na wycieczki w weekend. Ale to tylko jedna strona medalu. Jest jeszcze druga, która mówi, że samochód trzeba utrzymać: zatankować, opłacić OC, naprawić. A jakby na to nie patrzeć im starszy samochód, tym więcej wydatków z nim się wiąże. Widać po tych informacjach z mediów, że samochód to chyba jedno z największych marzeń Polaków, skoro gdy trochę gotówki przybyło w portfelu od razu zaczęli je spełniać. Ciekawe czy panie i panowie tak samo często o nim marzą? Może ktoś kiedyś zrobi ankietę na ten temat.

Jak to jest z tym samochodem w domu? I czy na pewno jednym, jak się patrzy na przydomowe parkingi, to coraz częściej każdy domownik ma swój środek lokomocji…

Samochód trzeba kupić, czyli trzeba wydać co najmniej pewno 5.000 zł, żeby nadawał się do jazdy. Choć oczywiście zdarzają się i tańsze perełki, a i droższe samochody są w opłakanym stanie technicznym. Nie chcę tu jednak komentować samego zakupu, choć oczywiście on też ma wpływ na późniejsze użytkowanie.

Samochód to wygoda, można pojechać nim do pracy, na zakupy, czy na wycieczkę. Ale utrzymanie samochodu to spore koszty.

Najbardziej podstawowy koszt to oczywiście paliwo. Jeśli korzystamy z samochodu systematycznie to przynajmniej raz w miesiącu bak musimy zapełnić. A to w zależności od wielkości baku i cen paliwa może być od 160 zł. A kto z nas tankuje tylko raz?

Do paliwa dochodzą oczywiście oleje, przeglądy, naprawy i oczywiście przynajmniej ubezpieczenie OC. A jeśli droższy samochód to i warto wykupić AC.

Rocznie więc, zupełnie szacunkowo licząc (kwoty minimalne) wydamy:

– paliwo, przy tylko 2 tankowaniach na miesiąc min 3.840 zł

– na przeglądy, naprawy, konserwacje, opony co najmniej 1.500 przy bezawaryjnym samochodzie

– na OC – nie słyszałam, żeby ktoś z moich znajomych zapłacił mniej niż 500 zł

– AC – tu wszystko zależy od wartości i wieku samochodu, a także szkodowości kierowcy – min. 1000 zł

– parkingi na mieście? Zależy gdzie się mieszka, czasami nic nie kosztują

====================================================================

Razem minimum wydamy 6.840 zł

To całkiem sporo, to tak jakby na dodatkowego członka rodziny wydać miesięcznie 570 zł. Porównywaliście tak kiedyś? Mam nadzieję, że nikogo tym porównaniem nie urażę.

Wiele osób nie ma alternatyw, mieszka daleko od miasta, komunikacja publiczna nie jest zbytnio rozwinięta. Wyboru nie mają, zaoszczędzą ogromną ilość czasu jeśli będą mogli korzystać z samochodu. A jak przeliczyć czas? Da się to w ogóle zrobić? Trudna sprawa.

Ale jeśli ktoś mieszka w mieście ma już większy wybór: środki komunikacji miejskiej w dużych miastach dobrze rozwinięte, a bilety miesięczne w dobrych cenach, na pewno niższych niż 570 zł miesięcznie. Jeśli jednym samochodem są w stanie jeździć do pracy co najmniej 2 osoby to już wydatek można podzielić na pół. Powiecie, że nie macie wyjścia, bo czasami musicie gdzieś szybko dojechać. W dużym mieście to nie problem, bo nawet jeśli nie wsiądziemy do autobusu czy tramwaju, możemy za 10 czy 20 zł od czasu do czasu przejechać się taksówką. Pomyślcie ile razy możemy skorzystać z taxi w miesiącu. Gdyby nawet było to 20 zł za kurs to możemy jechać 28 razy w miesiącu…

Możemy też skorzystać z środka lokomocji wypożyczonego: w wielu miastach są rowery ale i coraz częściej można wypożyczyć samochód na godziny czy nawet minuty! I nie myślę tu o tradycyjnych wypożyczalniach, choć i one mają sens np. gdy jesteśmy na wakacjach. Ale o samochodach współużytkowanych (carsharing),  które pojawiły się w niektórych miastach. W Krakowie mamy je od roku , zarządza nimi Traficar. U nas płaci się 50 gr za każdą minutę jazdy i 80 gr za każdy kilometr. W trakcie postoju opłata wynosi tylko 10 grodzy. Stawki nie są więc wygórowane. Dodatkowo, takiego samochodu nie trzeba tankować i nie płaci się za parking w strefie parkowania. Obie te opłaty są już w cenie wynajmu. A samochód można odebrać w 15 minut od rezerwacji, aplikacja z której się korzysta wyszukuje najbliżej nas zaparkowany. Samochód można zostawić w dowolnym miejscu w granicach miasta. Na razie nie jest samochodów dużo, podobno 200 sztuk, ma być niedługo znacznie więcej. A i tak w 5 miesięcy działania   samochody zostały wypożyczone 34.000  razy, a wtedy mieli tylko 100 samochodów…  Jeśli samochód weźmiemy na 10 minut i w tym czasie przejedziemy 5 km będzie nas to kosztować 9 zł. Taniej niż taksówka, ale musimy podejść do najbliższego samochodu, potem musimy mieć gdzie zaparkować . Resztę załatwimy elektronicznie.  Tego typu wypożyczalnie pojawiły się też w innych miastach, a firmy mają plan dalszego rozszerzania działalności. Co ciekawe w Krakowie są też samochody większe, typu van, stoją podobno pod Ikeą i można sobie przewieść kupione meble.

Ile takich kursów możemy zrobić w miesiącu za te same pieniądze co gdybyśmy skorzystali z własnego auta: 63… Samochód coraz to bardziej będzie się więc stawał luksusem, z którego będziemy korzystać od czasu do czasu. Choćby przez coraz mniejszą ilość miejsc parkingowych w centrach miast, ale też tych przypisanych (wykupionych) do nowych mieszkań… Ciekawe ilu z nas zrezygnuje z jego posiadania? Albo może choć nie będziemy mieć 3-4 samochodów na gospodarstwo. Wszystko zależy od naszych potrzeb: miejsca zamieszkania, miejsca pracy i … naszego podejścia do pieniędzy.

A Wy macie samochód? Waszym zdaniem to wymóg czasów, gdy brak nam na wszystko czasu, czy raczej luksus, prestiż, powinniśmy go mieć bo inni mają? Podzielcie się proszę swoimi spostrzeżeniami.

Reklamy

13 Comments Add yours

  1. dianalitwindolezinska85 pisze:

    U mnie wyszło 1200 za rok OC+AC+NNW. Serwis 250 pełna wymiana płynow i olejow na jesień. Tankuje co miesiąc za 100-150 zł jeżdżąc codziennie 🙂 Czasami też na wycieczki poza miastem. Do tego będzie przegląd i wymiana opon, ale już na oko wychodzi mi dużo mniejszy koszt całościowy. Jak to robię? Warto kupić oszczędne male auto jak Toyota Aygo 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zaskoczyłaś mnie przede wszystkim kwotą ubezpieczeń. Masz rację dużo zależy od samochodu, bo i ilość paliwa i częstotliwość i cena przeglądów. No i to ubezpieczenie 🙂 No i oczywiście od ilości przejechanych kilometrów. U mnie w domu, żaden z samochodów nie mieści się w moich wyliczeniach… Niestety…

      Polubienie

      1. Ubezpieczenie akuart zależy od wielu różnych czynników, ale także od pojemności silnika i wartości rynkowej auta, to akurat przy AC. Że samochód super nowy nie jest to i AC mniejsze. A to że malutko pali no to dla mnie ideał 🙂 Całościowy serwis też tani, bo i płynów czy olejów wchodzi mniej, więc żyć nie umierać 😀

        Polubione przez 1 osoba

  2. właśnie jestem na etapie podejmowania decyzji o zmianie samochodu. To jest mój pierwszy samochód, ale pochłonął sporą część mojego budżetu w ciągu roku. Zepsuł się już 2 dni po zakupie 🙂 Złośliwość rzeczy martwych.. Mimo, że samochód jest niezłą „skarbonką” to nie wyobrażam sobie teraz życia bez tego luksusu;-) Daje mi poczucie wolności i niezależności – a te wartości nie mają dla mnie ceny 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak to właśnie jest z pieniędzmi, że nie wszystko da się na nie przeliczyć. Wydatki są, ale tak jak piszesz, to wolność, niezależność, czyli rzeczy bezcenne.

      Polubienie

  3. hegemon pisze:

    Jeżeli tylko jeździ się po mieście, to chyba nie warto mieć samochodu. Chyba, że korzysta z niego 5-osobowa rodzina. Ale gdy chcesz wybyć poza miasto, to zaczynają się schody i bez własnego auta bardzo ciężko się przemieścić, szczególnie, gdy podróżujesz do małych miejscowości.
    U mnie paliwo mieści się w granicach od 100 do 200 zł, często dzieli się na więcej niż jedną osobę. 3-4 razy do roku jest więcej, ale wtedy podział jest minimum na 4 osoby. Ubezpieczenie auta to 1400 z OC, AC i Asistance. Wymiana opon 160 x 2 oraz przegląd roczny coś koło 100. Więc wychodzi znacznie mniej, niż z twoich wyliczeń. Ale też mój sposób użytkowania auta jest specyficzny.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz rację, że jazda tylko po mieście nie jest zbyt opłacalna. Gdybyśmy rzadko wyjeżdżali poza miejsce zamieszkania można by samochód wypożyczać, ale przy częstych wyjazdach to się nie opłaci.

      Polubienie

  4. Niestety, dziwi mnie zwłaszcza jak ktoś mówi, że samochód to inwestycja 😉 Taaa…chyba skarbonka. mamy dwa auta. Długo było jedno. Jednak gdy mąż musiał wyjechać na pół roku (wracał tylko na weekendy), zdecydowaliśmy się na drugie auto i już z nami zostało. Teraz tak w pełni konieczne nie jest, ale jest wygodnie…i póki nas stać to będą dwa 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj samochód, to w domowych warunkach, najgorsza z „inwestycji”. Na wyjeździe z salonu traci nawet 30% swojej wartości a i ciągle trzeba do niego dokładać. Samochód to zdecydowanie wygoda….

      Polubienie

  5. MATT pisze:

    Wiele zależy od możliwości dojazdów. W moim przypadku, mieszkając na wsi komunikacja jest bardzo słaba, bo dojeżdża jedynie autobus, który kursuje raptem tylko 6 razy w ciągu dnia, a ostatni kurs o 16:15. W mojej okolicy i wielu osób mieszkających w podobnych miejscowościach samochód to nie luksus, a wymóg dojeżdżania do pracy czy innych miejsc w celu załatwienia różnych spraw. Co prawda samochód i jego utrzymanie kosztuje, ale ludzie nie mają innego wyjścia. W mieście są dużo większe możliwości, a komunikacja miejska kursuje bardzo często. Poza tym nawet chyba szybciej można dotrzeć do pracy autobusem czy tramwajem, bo korki na mieście w godzinach szczytu mogą znacznie wydłużyć dojazd. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak jak piszesz, gdy mieszka się poza miastem, życie bez samochodu byłoby udręką. Tu wyboru nie ma. Inaczej nie byłoby życia poza … pracą i dojazdem do niej i domu… Fajnie mieszkać z dala od tłumów, ale jak widać są też minusy.

      Polubienie

  6. Smak Projektu pisze:

    Żyjemy w takich czasach ze nie wyobrażam sobie codzienności bez samochodu. Dojazd do pracy 25 km to nie lada wyzwanie komunikacja miejska. W małych miejscowościach wręcz graniczy to z cudem albo trzeba by było wstać conajmniej 2h wcześniej. Podsumowując „luksus” samochodu, to ja już wolę tankowac, wymieniać opony etc 🙂 ale mieć święty spokój 🙂

    Polubienie

  7. babownia pisze:

    Dla mnie samochód to podstawa wolności i niezależności. Taki rumak. Zresztą już to chyba pisałam 🙂 Nie czuję sie kobietą luksusową i nie wydaję bardzo dużo na fryzjera, a już wcale na kosmetyczkę. Lubię second-handy, więc na ciuchy też nie wydaję dużo. Sporo pracuję i dlatego uważam, że auto mi sie należy 😀 To takie moje dobro konieczne 😀 Nieduży i miejski, ale mój. Ma dobre głośniki i usb, bo słucham dużo muzyki i w srodku jest taki … babski 😀 to mi wystarcza Ula 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s