Niedzielna zmiana nawyków?

Święta już za nami. Objedzeni, wypoczęci z nowymi siłami weszliśmy w kolejny tydzień. Wiosna za oknami coraz bardziej widoczna, chce się więc coraz więcej. Zima i święta pozostawiły pewno trochę nadmiernych (kilo)gramów. Więc jakie plany na weekend? Wszyscy rzucimy się pewno do sklepu, trzeba kupić cieńsze ubrania, a i buty jakieś takie znoszone. Może też przydać się krem do opalania a i może fajna książka do poczytania w wiosennym ogrodzie. Ale uwaga… jeśli chcecie pójść na zakupy, to nie w niedziele…. Najbliższa niedziela z otwartymi sklepami będzie dopiero 29 kwietnia.

Przyzwyczailiście się już do tego, że inaczej trzeba układać swoje plany? Ciekawe jak to zrobiliście, czy już nie sprzątacie w sobotę, bo nie ma na to czasu, bo trzeba zrobić wszystkie zakupy? Czy dajecie sobie radę ze wszystkim w ciągu tygodnia więc sobota zostaje na zakupy?

Czytałam artykuł, że gdy w niedzielę sklepy są zamknięte, to w sobotę jest o 3% więcej kupujących, a w piątek o 4%, ale w zamian w poniedziałek sklepy odwiedza mniej kupujących o 5% niż było przed zmianami przepisów. Ciekawe to wyniki. Być może w piątek i sobotę kupujemy tak dużo, że zostaje na poniedziałek. Obyśmy tylko nie wyrzucali tego co kupiliśmy. A może zmieniliśmy nawyki i … sprzątamy w niedziele. Ciekawe.

Dopiero za nami dwie niedziele z wyłączonym handlem (nie licząc świąt), ale wydaje się, że pierwsze wnioski można zacząć już wyciągać. Jak zawsze są i plusy i minusy przyjętych rozwiązań prawnych.

Kto się cieszy? Zapewne młode mamy, które mogą niedzielę spędzić z dziećmi. Zadowoleni pewno są też politycy, którzy taką ustawę wprowadzili i NSZZ Solidarność, który wystąpił z wnioskiem o ustawowe wyłączenie niedziel z dni pracujących w handlu. Może jeszcze korzyści odczują właściciele małych sklepików, którym zniknęła na jeden dzień konkurencja.

A kto nie jest zadowolony:

– studenci, którzy w tygodniu się uczą, a w weekend często dorabiali sobie pracując w handlu. Wydaje się że to lepsza praca, niż ta w gastronomi. Przynajmniej w zwyczajnych godzinach.

– dużą część pracujących osób w niedziele stanowiły osoby starsze, na emeryturze (rencie), im też zabrano możliwość dorobienia, bo przecież pierwszeństwo mają etatowi pracownicy, którzy powinni odpracować kodeksowo przewidzianą ilość godzin.

– ochraniarze – skoro galerie, bądź sklepy są krócej czynne to i oni pracują krócej, a zapewne obowiązuje ich stawka godzinowa

– właściciele galerii – część umów najmu zawiera klauzule rozliczające czynsz najmu od ilości dni/godzin pracy. Automatycznie spadną więc ich dochody, przy tylko minimalnie albo wcale nie niższych kosztach utrzymania (podatek od nieruchomości, oświetlenie budynku jako całości, ochrona)

– właściciele zamkniętych sklepów – wzrósł im średni stały koszt przypadający na dzień pracy (handlowy). To takie ekonomiczne stwierdzenie, chodzi o to, że część kosztów w każdej firmie ponosi się bez względu na to czy coś się robi czy nie. Klasycznym kosztem stałym jest czynsz za lokal, czy też wynagrodzenie pracowników, gdy jego wartość jest jednakowa za każdy miesiąc. Gdy np. średni koszt stały wyliczony na dzień to 100 zł, oznacza to, że sklep/firma musi codziennie mieć co najmniej 100 zł marży, żeby wyjść na zero. Każda złotówka marży więcej to dopiero zysk brutto (przed opodatkowaniem).

– klienci, którzy w tygodniu długo pracują, albo tylko na weekend wracają do domów, trudniej im się całą rodziną wybrać na wspólne zakupy… i ci którzy wyjadą na weekend i w domu nie wiele będzie po powrocie…

– punkty gastronomiczne w galeriach, najlepszy przykład to lodziarnie Grycan. Mają 150 punktów, z tego 140 znajduje się w galeriach. Właściciel powiedział w wywiadzie, że chyba po pierwszej niehandlowej niedzieli niektóre z punktów miały utarg mniejszy niż 134 zł. A jak przypuszczam, lody które mieli przygotowane  na ten dzień kosztowały więcej, nie wspominając o pensji pracowników, pewno co najmniej dwóch. No i nie mówiąc o innych kosztach stałych…

– nie będzie zadowolony budżet państwa, ale jeszcze tego może nie dostrzega. Do budżetu wpłynie, mniej z: podatku VAT od niedokonanej sprzedaży, z pensji nie dorabiających studentów, czy z podatku dochodowego firm, bo taki np. Grycan za niedziele żadnego dochodu nie osiągnął więc tego podatku za ten dzień nie zapłaci.

– nie zapominajmy również o pracownikach sklepów, jak nieraz rozmawiam ze sprzedawcami to im się nowa sytuacja nie podoba. Jest większy ruch w sklepach w piątki i soboty, akurat rozmawiałam z pracownikami dyskontów, a oni ponoć najbardziej to odczuli. A dodatkowo muszą pracować wcześniej w poniedziałki.

– ciekawy czy WY klienci zauważyliście, że w poniedziałek albo jest stary towar (mięso, warzywa) albo nie ma wcale? Kłopoty z przechowywaniem i logistyczne też niestety odczuwamy wszyscy. W sumie, może dlatego w poniedziałek jest mniejszy ruch w sklepach…

A Wy jesteście zadowoleni z nowych przepisów? Widzicie plusy dla siebie i swojej rodziny, czy też macie tylko więcej kłopotów? Podzielcie się Waszymi spostrzeżeniami. Prawdziwe wyzwanie przed nami w kwietniu, 4 niedziele bez handlu pod rząd to będzie testowanie naszych charakterów…. I próba zmiany naszych nawyków. No chyba, że przerzuciliście się na zakupy internetowe 🙂 Udanego weekendu wszystkim życzę.

Reklamy

9 Komentarzy Dodaj własny

  1. Co do lodziarni Gracjana, to napisał, że najlepszy utarg w jego lodziarniach zlokalizowany w centrach handlowych w wolne od handlu niedziele nie przekroczył 189 zł !!! a gdzie koszty pracownicze, czynsz, towar…

    Polubione przez 1 osoba

  2. FCE.pl pisze:

    Pomysł całkowicie nietrafiony. Nie powinno być to dyktowane ze szczebla rządowego tylko sam rynek to weryfikuje.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Milena pisze:

    Trafiony pomysł czy nie z tymi niedzielami handlowymi, ja i tak w niedzielę do sklepów i galerii nie chodziłam. Niedziela to u mnie czas na odpoczynek i spotkania w gronie najbliższych.

    Polubione przez 1 osoba

  4. green goodies pisze:

    Ja za bardzo nie odczułam tego, że sklepy są zamknięte bo i tak zakupy robiłam w inne dni. Jedyne co zauważyłam to więcej osób w centrum miasta, w restauracjach i kawiarniach, także jak widać jedni na tym tracą, a inni zyskują.

    Polubione przez 1 osoba

    1. U mnie jeden z minusów (?) jest taki, że pieniądze które mam wydać na nowy żakiet od miesiąca czekają na wyjście do sklepu. Nie mam kiedy pójść i kupić. A przez internet nie chce kupować 🙂

      Polubienie

  5. Agnieszka pisze:

    Trochę plusów, trochę minusów. Czasem tak dziwnie, człowiek nieprzyzwyczajony. Jednak chyba do wszystkiego idzie się przystosować 😉

    Polubione przez 1 osoba

  6. Matt pisze:

    Mi w sumie to wszystko jedno, ponieważ z reguły zakupy robiłem w inne dni tygodnia, natomiast w niedziele bardzo sporadycznie. Myślę, że wszystko jest kwestią przyzwyczajenia i zmiany nawyków klientów. Czas pokaże jak to wszystko wyjdzie w skali roku, bo wtedy będzie najwięcej wiadomo. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zdecydowanie trzeba czasu, żeby ocenić działanie. Ja się wczoraj pogubiłam, bo teraz to już nie wiem czy 1 maja to jak niedziela? czy nie. Sklepy chyba też. Część była otwarta krócej, część wcale a i zdarzyły się takie otwarte normalnie….

      Polubienie

  7. Babownia pisze:

    Ja włąściwie bardzo nie rozpaczam, ale podpisuję się Ula pod wszystkimi Twoimi wnioskami. Szczególnie przykro patrzy się na Galerie Handlowe, które tętniły życiem w niedzielę, a teraz muszą kusić billboardami. Są też paradoksy 🙂 Mój osiedlowy market był od zawsze zamknięty w niedzielę, a w soboty był czynny do 18. Po wprowadzeniu nowych przepisów market jest czynny w soboty do 20. .

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s