Własne pieniądze

Pamiętacie ten moment jak otrzymaliście pierwszą pensję i mieliście możliwość po raz pierwszy naprawdę je wydać na to na co mieliście ochotę? Co z nimi zrobiliście? Wydaliście od razu? A może wrzuciliście do skarbonki? Jakie to było uczucie mieć nad nimi kontrolę?

Być może ten moment był niedawno, a może bardzo dawno. Początki były emocjonujące. Mogliśmy wydać wszystko na co tylko mieliśmy ochotę. Z czasem jednak musieliśmy się nauczyć gospodarować przez siebie zarobionymi pieniędzmi. Pensja, przeważnie, jest tylko raz w miesiącu. Musieliśmy się nauczyć robić plan jak chcemy je wydać. Ile potrzebujemy na miesięczne opłaty, ile potrzebujemy na życie ale i ile możemy wydać na przyjemności. A do tego jeszcze czwarta część tego co wpłynie na nasze konto powinno zostać zaoszczędzone. Tak, żebyśmy mogli zapłacić choćby ubezpieczenie roczne samochodu, jeśli go posiadamy, czy też odłożyć na wyjazd wakacyjny. To taki najbardziej podstawowy plan systematyzujący nasze najbliższe finansowe potrzeby,

Już nie możemy tak jak przy pierwszej pensji wydać wszystkiego na przyjemności, nie kupimy już za całą pensję ciuchów, czy nie zorganizujemy imprezy dla znajomych. Musimy (?) zachowywać się bardziej odpowiedzialnie. Szczególnie gdy już nasza pensje nie musi wystarczyć tylko na nasze własne utrzymanie, ale również na utrzymanie domu, czy może już przyszły na świat nasze dzieci. Tak to finansowo dość szybko musieliśmy dorosnąć. Budżet domowy nauczyliśmy się już pewno planować. Umiemy sobie w miarę możliwości radzić z przewidywaniem przyszłych wydatków. Wiemy też, zapewne z własnych doświadczeń, że zdarzają się „niespodzianki”. A to zepsuje się samochód, albo pralka odmówi posłuszeństwa, a może się rozchorujemy, a że np. prowadzimy działalność gospodarczą to nie możemy liczyć na zbyt duży zasiłek chorobowy. Z oszczędności więc być może trzeba będzie skorzystać.

My mamy własne pieniądze, więc je odpowiedzialnie wydajemy. Tak jak uważamy za właściwe. Tak, żeby i nacieszyć się życiem, ale i być względnie bezpiecznym. Znajdujemy własny kompromis.

Staramy się nasze dzieci nauczyć tego co nam nasze doświadczenie podpowiada, żeby mogły SAME w przyszłości zarządzać swoimi finansami.

Są też tacy, którzy wydają pieniądze choć ich nie mają. Wydają wszystko co wpływa na konto i niczego nie zostawiają na później a nawet wymuszają, żeby na konto z którego czerpią zostały skierowane nowe środki. Mam tu na myśli polityków. Wydają jak własne,ale znacznie mniej odpowiedzialnie. Ciekawe czy w życiu prywatnym też tak łatwo im to przychodzi?

Kiedyś przeczytałam gdzieś słowa Margaret Thatcher żelaznej damy, premier Wielkiej Brytanii. Powiedziała ona, że:

„Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.”

  • Źródło: „Metro”, 9 kwietnia 2013, ISSN 16428684, s. 2.

Te słowa zapamiętałam i często do nich wracam. Szczególnie wtedy gdy słyszę o kolejnych pomysłach jak wydać MOJE pieniądze. Ja swojej córce nie mówię co ma zrobić ze swoimi pieniędzmi. Nie mówię też sąsiadce jak ma wydawać swoją ciężko  zarobioną pensję. No chyba, że Wy tak robicie?

Tymczasem zupełnie obcy ludzie podejmują tą decyzję za mnie. Problem w tym, że żeby oni mogli wydawać, ja za chwilę będę musiała płacić jeszcze większe podatki. Rozumie, że w każdej dziedzinie naszego życia potrzebny jest kompromis. Rozumie, że jednym jest gorzej a drugim lepiej. Ale we wszystkim musi być umiar i umiejętność planowania i właściwego zarządzania tym co „posiadamy”. Budżet Państwa tak jak i ten domowy, nie jest z gumy nie rozciąga się gdy powie ktoś, że trzeba więcej. Zwyczajnie to my będziemy płacić wyższe podatki, nie tylko te pobierane z  pensji ale i te ukryte w różnych miejscach. Jakoś od lat nikt nie chce podnieść progów podatkowych, choć inflacja cały czas pożera ich wartość. Nikt nie kwapi się obniżyć stawki VAT z 23% do choćby 22%, przecież miała być tylko czasowo wprowadzona na gorsze czasy. Ceny benzyny nadal mamy wyższe niż w innych krajach i zwyczajnie więcej kosztuje nas przez to używanie samochodu, który dzisiaj jest przecież w każdym domu. Ceny energii choć niby zamrożone to jednak firmy, urzędy czy szpitale płacą kilkadziesiąt procent więcej niż rok temu. Większość z nas nie widzi tych zależności ale one są. A ich efekt widzimy w znikających z naszych portfeli banknotach, już dawno nie są to tylko monety.

Czy waszym zdaniem za pierwsze 500+ jakie dostaliście można dzisiaj kupić tyle samo? Nie, nie można, to tylko dobrze brzmiący slogan…..

Planując  prywatny budżet domowy myślimy o tym co będzie jutro, za tydzień czy za miesiąc. Ale staramy się też podejmować decyzję z myślą co będzie za rok czy za dziesięć. Chciałabym, żeby Ci którzy podejmują za mnie decyzje o moich pieniądzach też tak robili. Byli zwyczajnie odpowiedzialni za ich skutki. Ale też za skutki, które dotkną nasze dzieci czy wnuki. Chciałabym, żeby myśleli o dobrym życiu całego narodu, czy nawet więcej, wszystkich mieszkańców naszego kraju. Przecież oni (politycy) też tu będą (?) mieszkać w przyszłości. Dlaczego więc myślą krótkowzrocznie, przez pryzmat własnych bardzo bieżących korzyści? Rozumie, że nie każdy musi znać się na ekonomii, ale mamy już przecież wiele doświadczeń własnych z czasów wojennych czy komunistycznych. Po co je powtarzać? Polak mądry po szkodzie, tak mówi jedno z popularnych przysłów. Czy jednak nie moglibyśmy go zmienić na nowe, choćby proste: mądry Polak. Te dwa wyrazy mogłyby być przecież synonimami.

W życiu ważny jest kompromis, raz jeszcze to powtórzę. Bez tego nigdy nie będziemy mogli spokojnie żyć w swoim domu, na  rodzinnej ziemi. Jak przyjdzie kolejny kryzys, a spowolnienie jest już naprawdę blisko, znowu wielu z nas zacznie wyjeżdżać za chlebem  Ukraińcy i inni przyjezdni znajdą sobie inne miejsce do pracy i życia. A reszta zostanie z tym co ktoś inny nabałaganił.

Nie chce kończyć tego tekstu w ten sposób. Wolałabym napisać, że już niedługo będzie wiosna (i tu bez żadnych skojarzeń proszę) i wszyscy nabierzemy więcej wiary w to co dookoła. Oby tak było i nie było to tylko wymuszone szukanie dobrego zakończenia.

Oby do wiosny 🙂

20 Komentarzy Dodaj własny

  1. Małgorzata Hert pisze:

    Należę do osób, które raczej starają się odkładać pieniądze. W życiu może się wszystko zdarzyć i nie wyobrażam sobie nie mieć oszczędności. Co do 500+ żal mi ludzi, że dają się na to nabrać… niby dają pieniądze, ale ile zabierają.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo dobre podejście. Ja też muszę zawsze mieć coś na wszelki wypadek.

      Polubienie

  2. Sandra Kozłowska pisze:

    Ja myslę,że ten cytat mówi po prostu wszystko „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.”
    Szkoda tylko,że wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy ;/

    Polubione przez 1 osoba

    1. To prawda niestety. Dlatego powstał ten post. Może parę osób go przeczyta….

      Polubienie

  3. Alicja Leśniewska pisze:

    Ja na lezę do tych, którzy nie żałują sobie na przyjemności, lubię tez organizować przejęcia, ale nigdy nie wydałabym całych oszczędności 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. I o to właśnie chodzi, żeby znaleźć własny kompromis. Z życia należy się cieszyć! Byle nie tylko na kredyt…

      Polubienie

  4. agaagne pisze:

    Ja od początku tego roku zaczęłam odkładać pieniądze z wypłat i… jakoś tak bezpieczniej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj napewno, oby stało się to dobrym nawykiem 🙂

      Polubienie

  5. Vicky pisze:

    U mnie w domu jest taki zwyczaj, że pierwszą pensję się świętuje i stawia się rodzinie obiad. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Fajny pomysł 🙂 U nas w pracy czasami za pierwszą pennje stawia się kolego jakieś smakołyki, choćby ciasto.

      Polubienie

  6. Mam 2 dzieci – na pierwsze 500+ nie łapię się z racji dochodu. Teraz się załapię. I pewnie za rok złapię się za głowę – o ile wszystko podskoczy. Normalnie chyba przejdę się do sklepu i uwiecznię ceny. Ewentualnie zacznę zbierać gazetki z supermarketów. Za rok porównam wyniki. By pokazać zwolennikom – ile te pieniądze ich kosztują. A sama mam plan odłoży wszystko. Starsza w piątej klasie – czas pomyśleć o jej ewentualnych studiach. Pieniądze skończą się akurat wtedy – gdy będą najbardziej potrzebne 🙂 Zakładając że program i budżet tyle lat pociągnie

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dobry pomysł z tym uwiecznianiem cen…. Ja niedawno znalazłam zupełnie przypadkiem paragon z Tesco z maja 2013 roku i …czekam na maj tego roku, żeby porównać ceny. Ciekawa jestem co wyjdzie, choć trochę się boje….

      Polubienie

  7. opychapl pisze:

    No niestety, często właśnie osoby, które w jakiś sposób uzależniają swoje „być albo nie być” od 500+ nie widzą, że te kilka stówek straci na wartości szybciej, niż myślą. Ja już dzisiaj łapię się za głowę, bo słyszę 100+ na świnię, 500+ na krowę. Tym czasem jak idę do sklepu to nie płace więcej niż kiedyś za mięso, tylko za warzywa. Jeszcze 2 lata temu do głowy by mi nie przyszło, że w Polsce, którą pieszczotliwie nazywamy cebulandią za kilogram cebuli będę płacić 3 złote. Myślę, że zamiast rozdawać wszelkiego rodzaju zasiłki (choć ten na bydło i trzodę chlewną podobno ma być ze środków unijnych) warto zwrócić uwagę na inne problemy, które celują wciąż w tych ludzi, którym nie starcza do pierwszego, ale też w tych, którzy dają z siebie bardzo wiele, aby starczyło im na swoje życie i na wsparcie zasiłkami tych pierwszych…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mnie najbardziej zaskoczyły ostatnio ceny pietruszki, 11 czy 13 zł za kilogram to ogromne zaskoczenie. Im więcej państwo pieniędzy „rozda” tym niestety większa będzie inflacja. Pietruszka zdrożała z innego powodu, ale ciągłe podwyżki cen obserwujemy nie tylko na cebuli.

      Polubione przez 1 osoba

      1. opychapl pisze:

        Wiesz, dla mnie ta „cebula i ziemniaki” to taki symbol raczej, nie skupiałabym się wyłącznie na rodzaju warzywa… Bardziej miałam na myśli, iż w głowie mi się nie mieści, ze w Polsce, naszym pięknym kraju – raju banany potrafią być tańsze niż jabłka… Podobno to właśnie zmowy cenowe, markety jakoś dadzą radę „przebidować” na importowanych warzywach i owocach, a rolnicy i my już nie bardzo, więc teoretycznie ma to na celu wymusić na rynku jeszcze niższe ceny w skupach. Ja mam tylko jedno pytanie – da się jeszcze niżej? Bo z tego, co widzę, to rolnicy już wolą oddawać plony za darmoszkę przechodniom lub mieć podejście na zasadzie „dobra, dojrzało? to niech spadnie i leży”…

        Polubione przez 1 osoba

      2. Piotr pisze:

        Co do warzyw to na cenę wpływa dostępność na rynku . I tutaj akurat zeszłoroczna susza zrobiła swoje

        Polubione przez 1 osoba

      3. Myślę że rolnicy też boją się uprawiać warzyw trudnych. A taka jest zapewne pietruszka. Ale cebula mnie zaskoczyła… Jaka podaż taka cena niestety…

        Polubienie

  8. Pierwsza wypłata, to było jakieś totalne szaleństwo 🙂 Zwłaszcza, że mieszkałam jeszcze wtedy z mamą, więc praktycznie cała rozeszła się od razu… W końcu trzeba było kupić fajne prezenty rodzince, sobie jakieś „ekskluzywne” rzeczy 😛 Od kilku lat niestety trzeba liczyć każdą złotówkę, zwłaszcza że lubimy wyjazdy, więc staramy się za równo co nieco odłożyć na przyszłość, jak i wydawać na bieżące potrzeby wyjazdowe 🙂 Od państwa nie chcę nic. Fajnie byłoby po prostu godnie zarabiać, niestety z tym w małych miastach jest problem.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zdecydowanie rozumie potrzebę podróżowania 🙂 jest szansa, że kiedyś będzie można zarabiać na blogach, a wtedy różnica między małymi i większymi miastami się zmniejszy.

      Polubienie

  9. Piotr pisze:

    Twój wpis trafia w sedno niestety ale ryba psuje się od głowy … politycy widoczni w mediach swoim zachowaniem tylko ucierają schemat wydawaj i nie martw się o jutro

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s