Data news, czyli jak liczby kreują rzeczywistość

dnia

W naszym współczesnym świecie coraz to więcej dziedzin z naszego życia jest nadzorowanych przez cyfrowy świat, w którym liczby stanowią bardzo ważną rolę. Codziennie wręcz jesteśmy zalewani newsami, reklamami, mailami które są wynikiem „pracy” wielu algorytmów. „Komputer” wie o nas wszystko. Mapy google gdy z nich korzystamy zapisują każdy nasz krok. Gdy wchodzimy do jakiegoś sklepu to nagle nasz telefon informuje nas, że mamy do niego kartę lojalnościową i od razu pokazuje nam, że możemy z niej skorzystać. Świat się zmieniał, zmienia i będzie nadal szybko zmieniał. Coraz to nowe wyzwania przez nami, coraz to więcej nowych elektronicznych narzędzi będziemy używać, dzisiaj nawet nie umiemy sobie wyobrazić jakich.

Liczby  w naszym życiu przewijały się zawsze i zawsze będą. Nie bardzo lubimy liczby, nie zawsze je rozumiemy, choć opisują nasz świat. Pamiętacie cytat z Dnia świra:

Osiem lat podstawówki i cztery liceum. Potem pięć, bite studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki i oto mi płacą, jak by ktoś mi dał w mordę….”Nie pamiętacie, zajrzycie do tego fragmentu filmu. Film miał premierę w 2002 roku…. 17 lat temu…

Te słowa Adasia zawierają sporo liczb, ale takich,które prosto zinterpretować. Dzisiaj spotkamy się ze znacznie bardziej skomplikowanymi informacjami. Dlatego bardzo mnie zaciekawił raport, który znalazłam na stronie ciekaweliczby.pl pod tytułem: Data news, czyli jak liczby kreują rzeczywistość. Autorami są: Szapiro/Schwann, Studio Logotomia, Jakub Bierzyński, SpotData i właśnie www.ciekaweliczby.pl .

Ilość informacji jaka do nas dociera jest niewyobrażalna, bardzo trudno się w nich odnaleźć, zorientować co jeszcze jest aktualne a co jest już przeszłością. Jeszcze trudniej informacje ze sobą porównać, czy wyciągnąć z nich obiektywne wnioski. Dzisiejsze media, szczególnie te najbardziej dostępne czyli internetowe, coraz częściej są „pisane” przez maszyny. Dostajemy potem zlepki informacji, pozornie do siebie pasujących. Niekoniecznie kompletnych, bez podania kontekstu sytuacji czy sposobu wyliczenia liczby.

Dlatego też raport odbieram jako taki rozjaśniacz sytuacji, pomoc w odnalezieniu się w dzisiejszej rzeczywistości. Liczby zawsze były moją miłością. Praca na pewno jeszcze tą miłość pogłębiła. Interpretacja to to co w niej najfajniejsze, a potem „tylko” podjęcie właściwej (skutecznej) decyzji. Ale nie każdy tak ma, często do liczby podchodzimy z nieufnością, albo wręcz ze zbyt dużą ufnością. A to nie może być takie proste. W życiu codziennym wiele liczb też wymaga interpretacji. 37 lat, o których mówi Adaś w Dniu Świra to wielkie doświadczenie, a widać wnioski wyciągał po swojemu. I pewno nadal każdy widz film rozumie inaczej.

Co znajdziemy w raporcie? Autorzy zwracają uwagę oczywiście na to, żeby umieć ocenić wiarygodność liczb, ale również żeby prawidłowo ocenić, czy przekazano nam właściwą ich interpretację.

Zwracają naszą uwagę na moc liczb. „Liczby to bowiem nie tylko same cyferki, lecz także konkretne fakty obrazujące otaczającą nas rzeczywistość i pozwalające lepiej zrozumieć świat”. I tu wraca temat, o którym na moim blogu już nieraz czytaliście, żeby dobrze interpretować liczby trzeba mieć trochę wiedzy, której w Polsce nam niestety brakuje. A z drugiej strony potrzeba jest otwartego umysłu, żebyśmy mieli umiejętność dopytywania i wyciągania właściwych, obiektywnych wniosków.

Trudno jest ocenić liczbę gdy nie znamy jej kontekstu, czy nie rozumiemy zjawiska, które ona opisuje, albo nie mamy z czym porównać.

Autorzy podają przykład, który ja rozumie tak:

Informacja: w roku 2016 liczba wypadków spowodowana przez osoby pod wpływem alkoholu wyniosła 2967.

Czy to dużo czy mało??? Gdy mamy tak podaną informację powiemy że dużo, o 2967 za dużo. Kiedy jednak dodamy do tego kontekst, że w roku 2007 takich wypadków było 6.503 to interpretacja będzie zupełnie inna. Wypadków było 2 razy mniej, trend jest więc malejący, co w tym przypadku jest pozytywne. Prosta informacja, a jak różnie można ją zinterpretować?

Pewno, gdyby jeszcze obok pojawiła się liczba wypadków  w innych krajach np Europy, to byłby inny wniosek, bo jak przypuszczam, jednak nadal w naszym kraju (zakładam, że Polski dotyczą dane) wypadków jest znacznie więcej niż w innych zachodnich krajach i są bardziej tragiczne. Ale może w Rosji jest gorzej? A może w Niemczech, gdzie nie ma ograniczenia prędkości?

Jedna liczba, prosta wydawało by się do zinterpretowania, a wcale tak prosto nie jest. A co dopiero gdy liczby opisują znacznie bardziej skomplikowane zjawiska?

Jak widać, liczby i ich interpretacje bardzo łatwo można wykorzystać do manipulowania przekazaną informacją.

Inny przykład z raportu to porównanie pensji ludzi mieszkających w różnych miastach. Oczywiście pensje w Warszawie są najwyższe. A w mniejszych miastach są sporo niższe. Jeśli tylko taka informacja zostanie podana do publicznej wiadomości to ci z małych miast pewno zazdroszczą tym z dużych i uważają ta za niesprawiedliwe, bądź nieuzasadnione. Pomyślcie jednak jak odbierzecie tą informację, jeśli obok będzie informacja, że ceny mieszkań w Warszawie są znacznie wyższe niż te w choćby Chorzowie. A jeszcze lepiej, gdy zostanie dodane, że np. Warszawiak za swoją pensję kupi powiedzmy 2 m mieszkania, a ten ze Śląska kupi tych metrów 4? Liczby wymyśliłam, proszę się do nich nie przywiązywać. Ale tak właśnie może być i czy na pewno wtedy mamy czego zazdrościć temu pracującemu w stolicy? Bardzo wiele zależy od tego jak liczby zostaną przedstawione, czy dane są porównywalne, czy są z tego samego okresu czasu itp., itd.

Ciekawą część raportu stanowi rozdział pt. Co widać i czego nie widać w sondażach. Część informacji w nim przedstawionych znałam, ale część była dla mnie, no może niezaskoczeniem, ale potwierdzeniem  przeczuć. Pomyślelibyście, że kolejność zadawania pytań ma znaczenie? Ma i to ogromne. Przeczytajcie, warto zajrzeć do tego rozdziału, na przykładzie naszego polskiego podwórka dokonano analizy.

W raporcie znajdziecie też rozdział poświęcony tworzeniu rankingów. Jeden z przykładów to ranking FIFA. Wielokrotnie zmieniano zasady liczenia punktów, żeby jak najlepiej uszeregować najlepsze drużyny świata. Ciągle miał jakieś mankamenty. Najpierw drużyny dostawały dużo punktów za wygranie za słabymi przeciwnikami. Potem próbowano zmienić wagę okresu czasu z jakiego liczy się punkty. I czy mamy dzisiaj już ten najlepszy? Wiemy, która drużyna jest guru? Wierzymy efektom wyliczeń? Podobny przykład mamy w tenisie. Gdzie w ostatnim czasie też zmieniono zasady przyznawania miejsc drużynom narodowym i w efekcie wszystko się wymieszało. Obie polskie drużyny, damska i męska czują się pokrzywdzone. Kryteria przyjęte do ustalania jakiekolwiek rankingu są więc bardzo ważne  i mogą spowodować zupełnie inne uporządkowanie.  A sens porównywania poszczególnych miejsc w rankingu, jest moim zdaniem, tylko wtedy gdy porównujemy zestawienia przygotowane przy tych samych założeniach. Inaczej to tak jakbyśmy chcieli porównać masło do samochodu. Jaki tu wspólny mianownik? Chyba tylko ilość sztuk….

Do niedawno bardzo nie doceniałam wizualizacji informacji, o której też sporo napisano w raporcie. A przecież wielu z nas nie lubi cyfr, tabelek, dlatego czytelny przekaz „obrazkowy”, w postaci zrozumiałego wykresu znacznie łatwiej porówna liczby. Na przykład wykres, który umieszczono w raporcie, na temat ilości ofiar wojny w Iraku robi ogromne wrażenie, uruchomi nawet emocje. Musicie go sami zobaczyć, nie opiszę go. Znajdziecie go na 25 stronie raportu i na pewno nie przeoczycie. A na wcześniejszej stronie znajdzie inny ciekawy wykres, obrazujący siłę wiatru Wellington w Nowej Zelandii. Czytelny przekaz bardzo ułatwia zrozumienie.

Jak Wy odbieracie liczby? Ufacie im bezgranicznie czy też bawicie się w małego detektywa, który szuka źródła, porównania, całości danych z których powstał? Pytacie też może w jaki sposób dane zostały zdobyte, jak je przetworzono, jakie przyjęto założenia? Ja być może za bardzo lubię liczby, dlatego się im dokładnie przyglądam, próbuje zrozumieć, wyciągam własne wnioski. I o to chciałam prosić też Was, nie przyjmujcie liczb bezkrytycznie. Sprawdźcie co się za nimi kryje. A w zrozumieniu zjawiska na pewno pomoże Wam znajomość raportu, który Wam zdecydowanie polecam.

 

 

Reklamy

12 Komentarzy Dodaj własny

  1. Babownia pisze:

    Magia liczb ukazała mi się Ula podczas strajku nauczycieli i nasza sprawa najlepiej ukazuje jak można handlować informacją i jak ją przetwarzać, aby uzyskać pożądany efekt. W moim zawodzie jest to tak mało przejrzyste, że właściwie można z pojęciem pensji nauczycielskiej zrobić co się chce. I długo można mówić o tym co jest w tabelce, a inaczej wygląda w TV. Buziaki !

    Polubione przez 1 osoba

    1. Niestety Basiu tak to wygląda. Liczbami można bardzo manipulować. Szkoda, że większość naszych rodaków nie zadaje sobie trudu, żeby informacje/liczby chociaz zweryfikować, a nie od razu przyjąć jak pewnik.

      Polubienie

  2. opychapl pisze:

    Właśnie skończyłam czytać „Finansowego Ninja”, którego serdecznie wszystkim polecam. Tam Michał Szafrański fajnie opisuje „umowy śmieciowe” . Dlaczego jest taki boom na to, żeby nazywać je śmieciowymi? Bo z takich umów cywilno-prawnych wpływa bardzo mało pieniążków do budżetu państwa. Fakt, można tez się przyczepić, że nie ma płatnego urlopu, nie ma urlopu macierzyńskiego… Nie mówi się jednak, że jeśli wszystkie warunki umowy są respektowane, to można urwać całkiem sporo dla siebie. Nie mówi się głośno o tym ile pieniędzy i na co odciąga się od umowy o pracę. Nie mówi się ile z tych składek nam się zwróci (emerytura? przecież nie zarabiamy na swoją, tylko cudzą). Ja pracuję na zleceniu już kilka lat. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przepracowałam w mojej korporacji 160 godzin w miesiącu. Zwykle jest to ok. 80 godzin, zarabiam za ten czas tyle, co najniższa krajowa, przy czym wiem, że mogłoby to być dużo więcej, gdybym się bardziej postarała. Mam czas wyjeżdżać (i mam za co wyjeżdżać), nikt mi nie wyznacza kiedy mogę wziąć wolne. Dzieci nie planuję, więc urlop macierzyński mi się nie przyda. Tak, jak napisałaś – liczby trzeba nie tylko umieć przeczytać, ale też zinterpretować.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dla każdego co innego jest ważne. W Twoim przypadku umowa zlecenie jest jak rozumie dobrym rozwiązaniem. A inni, jeśli mają inne potrzeby będą niezadowoleni. To też interpretacja, dla każdego inna, ale dla niego właściwa 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  3. Kasia pisze:

    Bardzo ciekawe zagadnienie. Lubię liczby za to, że przedstawiają fakty. Tak jak sama pisałaś – można nimi manipulować w zależności od kontekstu i wtedy statystyki, wyniki stają się niebezpieczne. Mam takie przyzwyczajenie, że jednak bardziej polegam na czymś co obliczono, zbadano, niż na teorii. Jestem więc chyba łatwiejszym celem, żeby mną manipulować przy wykorzystaniu liczb.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też uważam za bardziej wiarygodne to co jest wyliczone, ale na szczęście nauczyłam się sprawdzać przy jakich założeniach to zrobiono. Nie zawsze to jest możliwe, ale się staram 🙂

      Polubienie

  4. august pisze:

    Bardzo ciekawy post. Ja bawię się w detektywa jak widzę liczby. Jako dziennikarz muzyczny nauczyłem się, że płyta, która zajęła 1. miejsce na liście może się o wiele słabiej sprzedać niż płyta, która zajęła 20. miejsce, oczywiście w dłuższym okresie czasu. Ważne żeby umieć dobrze czytać statystyki i wykorzystywać je w swoim biznesie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. I bardzo słusznie. Wiele rzeczy ma wpływ na osiągnięcie pierwszego miejsca na liście. Może cała rodzina głosowała na tą piosenkę i ten wynik nigdy więcej się nie powtórzy… Cała magia liczb i umiejętności ich czytania 🙂

      Polubienie

  5. Michał Golla pisze:

    Ja odpowiem na postawione pytanie.
    Nie ufam liczbom.
    Cieszę się, że mój mózg potrafi je odfiltrować i niezbyt mi nimi głowę zaprzatac na codzień.
    Wiele razy w życiu się przekonałem, że mimo iż liczby i rachunek prawdopodobieństwa wskazywał inaczej, coś jednak potoczyło się po mojej myśli.

    Oczywiście nie neguje znaczenia liczb, nie da się ich wyłączyć. Traktuję je jednak jak wskazówkę, a nie nakaz działania.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Ja też Ula bardzo lubię raporty 🙂 Zawsze sprawdzam wiarygodność, bo nawet na przykładzie ostatnio nauczycieli, można zobaczyć jak wieloma informacjami da się manipulować. Nie jestem nauczycielką, ale w brednie o cudownych zarobkach nauczycieli nie jestem w stanie uwierzyć, bo mam właśnie w sobie odrobinę logiki.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Bardzo ciekawy raport – rzeczywiście, ostatni wykres robi piorunujące wrażenie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Niesamowita jest siła przekazu dobrej grafiki 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s