Co z tym dobrobytem?

Dzisiaj mamy niedzielę handlową, ostatnią w tym kwartale. W wielu województwach są ferie, a w Zakopanym skakali dzisiaj nasi skoczkowie. Zapytacie skąd akurat takie skojarzenia? Dzisiaj przed południem odwoziliśmy córę do Krakowa i zaskoczyło nas bardzo, że na drogach było zupełnie pusto, podobnie zresztą jak i na chodnikach. Nawet w centrum Krakowa nie było widać zbyt wielu turystów. O co chodzi? Pogoda przyzwoita, nawet momentami pojawiało się słońce, no może poza smogiem, który niestety o sobie znowu przypomniał. Ale niestety, do tego, chyba, zdążyliśmy się przyzwyczaić. Co się więc stało? Czyżby większość mieszkańców Krakowa wyjechała z miasta? A może tłumnie odwiedziła otwarte galerie handlowe? Nie ważne, która odpowiedź jest bardziej prawdopodobna, obie świadczą o tym, że coraz lepiej nam się powodzi. Przynajmniej tak się wydaje, na pierwszy rzut oka tak to wygląda. Wszyscy, którzy chcą pracować mają pracę, bezrobocie jest jednym z najniższych w historii naszego kraju 3,2% w III kwartale 2019r czyli około 500 tyś osób. Wynagrodzenia rosną, przeciętne wynagrodzenie w grudniu 2019 wyniosło ponad 5600 zł brutto i było wyższe o 6,2% w stosunku do pensji z grudnia 2018r. Większość z nas dostaje co miesiąc 500+ na każde dziecko. Czyli nie ma na co narzekać?

Po powrocie do domu chciałam nadrobić zaległości w czytaniu, co ciekawego dzieje się na świecie. Jak to ja, spora część czytanych tekstów dotyczyła sportu, toczącego się właśnie Australian Open, podsumowania wczorajszych skoków drużynowych i oczywiście nadzieje na dzisiejszy konkurs (które spełniły się z nawiązką. Brawo Kamil, super Dawid, dzięki Piotrek). Przejrzałam oczywiście co dzieje się w polityce, ale i co słychać w gospodarce. I tak natrafiłam na tekst, który w kontekście porannych przemyśleń, o tym jak to mamy dobrze w kraju, zupełnie zburzył mi ten obraz. A było to podsumowanie ankiet NBP skierowanych do banków na temat kredytów. A w nich informacja, że zadłużamy się coraz bardziej, że rośnie ilość kredytów, ale i ich wartość. Zwiększa się też niestety ryzyko nieterminowej spłaty. Dodatkowo banki widzą, że sytuacja w najbliższych kwartałach będzie się pogarszać. Dochodzą tez zmiany, ułatwienia, dotyczące upadłości konsumenckiej, one też każą bankom być ostrożnymi Jak to w takim razie jest możliwe? Mamy pracę, zarabiamy lepiej, dostajemy kilkaset złotych a nawet i ponad tysiąc złotych  na wychowywanie dzieci i do tego się bardziej zadłużamy? Chyba zrozumiałabym, jeśli kupowalibyśmy mieszkania, to decyzja życiowa. Kiedy jak nie teraz, możemy zaoszczędzić, zwiększa się nasza zdolność kredytowa.  Ale nie, to nie tu jest największy wzrost. Wzrost jest w kredytach konsumenckich, czyli kupujemy na kredyt sprzęt AGD, samochody, wakacje!!!   Czyli chcemy się zapewne nacieszyć tym dobrobytem, cieszyć się chwilą.

Nie jest jednak tak, że coś co mamy dzisiaj jest nam dane na całe życie. Warunki gospodarcze się zmieniają, a nasze życie jest od nich bardzo uzależnione. Dzisiaj to pracodawcy mają problem, nie są w stanie znaleźć wartościowych pracowników, muszą płacić coraz to wyższe pensje. Dzięki temu rośnie inflacja, spada wzrost gospodarczy, a pieniądze, którymi dysponujemy są coraz mniej warte. Już dzisiaj inflacja przekroczyła 3%, a niektórzy ekonomiści przewidują, że niestety niedługo może być przekroczone i 4%. Teoretycznie więc, faktycznie trzeba kupować, póki pieniądze są coś warte, ale… czy na pewno brać na to kredyt? Dzisiaj odsetki są stosunkowo niskie, choć banki cały czas podnoszą marże, choć RPP  oficjalnie stóp procentowych przecież nie podnosi. Zmniejsza się też ilość wolnych miejsc pracy, w III kwartale jak podał GUS było ich o 3 tysiące mniej niż w II kwartale. To niewiele, ale widać, że tendencja się odwraca.

Fajnie się kupuje nowe rzeczy, ale kredyt trzeba spłacić. Nie mamy pewności, że jutro, za rok, czy 2 lata będziemy mieć pracę i to tak dobrze płatną jak dzisiaj. Jak wtedy spłacimy nasze dzisiejsze zachcianki? Kiedyś dzieliłam się z wami tekstem o bogatych, którzy bankrutują, pomimo tego, że dysponowali ogromnymi pieniędzmi. Nie mówię, że rodacy są już tak bogaci, bo to oczywiście nieprawda. Ale jedni i drudzy powinni wiedzieć, co to inflacja stylu życia. A to określenie oznacza tyle, że im więcej mamy pieniędzy tym więcej wydajemy. Nasz styl życia się zmienia, potrzeby rosną. To bardzo niebezpieczne zjawisko. Kiedyś skończy się 500+, bo dziecko ukończy 18 lat, a dzieci dalej będą na naszym utrzymaniu, co prawda prawie dorosłe, ale jednak dalej będą się chciały uczyć, albo będą chciały się wyprowadzić, a my rodzice będziemy chcieli im w tym przejściu na własny rachunek pomóc. I co? Nie będziemy mieć żadnych oszczędności, bo żyliśmy na kredyt, wydawaliśmy pieniądze gdy były.  A teraz nie dość, że 500+ się skończyło, to jeszcze koniunktura się może zmieniła i pensje już tak nie szaleją. Trudno się też odzwyczaić od „naszych luksusów” do których się przyzwyczailiśmy. Nic nie jest dane na zawsze. Pamiętajcie o tym, warto myśleć perspektywicznie, z rozsądkiem podchodzić do życia. Kredyty są dla ludzi, ale tylko te, które są przemyślane. Jeśli potrzebujecie zajrzyjcie do jednego z moich podsumowań na podobne tematy

Podsumowanie na temat kredytu

Na własny rachunek

Bogaci bankrutują

Mamy ferie, w górach naprawdę jest zima, cieszmy się nimi. Ale jak już wrócimy do „normalnego” życia warto przemyśleć swoje finanse, żeby potem nie żałować podjętych wcześniej decyzji. Myślmy perspektywicznie, a będzie nam się żyło łatwiej, bez nagłych zwrotów sytuacji.

 

6 Komentarzy Dodaj własny

  1. też natykam się na coraz większą ilość artykułów wróżących kryzys globalny w ciągu najbliższych kilku lat. Czasami roku lub dwóch. Więc też wychodzę z założenia, że lepiej aktualnie żyć poniżej swoich możliwości finansowych niż powyżej. Jednak obserwując otoczenie – nie należę do większośći. Fajny artykuł. Mam nadzieję że komuś otworzy oczy. Zanim będzie za póżno.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Sama prawda…Trzeba myśleć, ale ci co myślą niewiele później płaczą i krzyczą najgłośniej…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Inga pisze:

    Nie wiem gdzie rosną wynagrodzenia, bo ja jakoś takiego wzrostu nie odczuwam, ale za to wzrost rachunków owszem 😛

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ania pisze:

    przez lata nie brałam nigdy kredytu 😉 jak mnie na cos nie stać to nie kupuję. Jedyny kredyt to hipoteczny, który mam od roku, ale sprzętów nie powinno się kredytować

    Polubienie

  5. Karolina Miller pisze:

    Kurcze dzisiaj naprawde jest ciezko znalezc dobrego pracownika! Dzisiaj czasy sie nieco zmienily, to pracodawca musi sie bic o pracownika, a nie odwrotnie.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Jakub pisze:

    Na kryzys w jakiejkolwiek postaci każdy powinien być zawsze gotowy. Trochę to na wyrost, ale kiedyś on nadejdzie. Czy to będzie za rok czy za 5 lat – historycznie patrząc po czasach prosperity zawsze nadchodziły te gorsze.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s